Strona główna Blog O projekcie Kontakt
🌱 Wesprzyj nas

Tag: zmiany klimatu a lasy

  • Pożar zaczyna się nisko

    Pożar zaczyna się nisko

    Las suchy jak kartka papieru — dlaczego lipiec jest miesiącem jednej iskry
    Ochrona lasu
    Ochrona lasu

    Las suchy jak kartka papieru — dlaczego lipiec jest miesiącem jednej iskry

    8 lipca 2026

    Wystarczy sucha trawa przy drodze, rozgrzany tłumik samochodu, niedopałek wyrzucony przez okno albo iskra z ogniska, które „miało być tylko na chwilę”. Latem las nie zawsze płonie od wielkiego płomienia. Czasem zaczyna się od punktu wielkości paznokcia — od miejsca, w którym wysuszona ściółka przez kilka sekund dostaje więcej ciepła, niż potrafi unieść. Lipiec jest miesiącem, w którym ta jedna sekunda może zmienić zielony las w czarną ranę.

    <10%
    wilgotności ściółki notowano w wielu lasach pod koniec czerwca
    8%
    wilgotności ma dla porównania zwykła kartka papieru
    64
    zlewnie z ostrzeżeniami IMGW o suszy hydrologicznej 7 lipca
    700+
    wież i dostrzegalni działa w systemie ochrony przeciwpożarowej

    Kiedy las zaczyna szeleścić ostrzegawczo

    Zdrowy, wilgotny las pachnie ziemią, grzybnią i liśćmi. Suchy las brzmi inaczej. Trzeszczy pod butami, pyli przy każdym kroku, a zeszłoroczne igły łamią się jak cienkie zapałki. To właśnie ściółka — mieszanina igieł, liści, drobnych gałązek, kory, traw i martwych fragmentów roślin — jest pierwszą warstwą, która decyduje o tym, czy iskra zgaśnie, czy znajdzie paliwo.

    Pod koniec czerwca 2026 roku Lasy Państwowe alarmowały, że wilgotność ściółki w większości lasów spadła poniżej 10%. Dla porównania: zwykła kartka papieru ma około 8% wilgotności. To porównanie jest mocne nie dlatego, że brzmi efektownie, ale dlatego, że pokazuje skalę zagrożenia. Jeżeli dno lasu jest niemal tak suche jak papier, nie potrzeba płomienia z ogniska. Czasem wystarczy żar.

    W lipcu ryzyko rośnie z kilku powodów naraz. Dzień jest długi, słońce wysoko, wiatr szybciej wysusza powierzchnię gleby, a wielu ludzi częściej wchodzi do lasu: na spacery, rowery, biwaki, grzyby i wakacyjne skróty. Im więcej suchych dni i im więcej przypadkowych zachowań, tym krótsza droga od nieostrożności do pożaru.

    Najprostszy sygnał alarmowy

    Jeżeli trawa, igły i liście pod stopami są kruche, szeleszczące i pylące, potraktuj las jak miejsce skrajnie łatwopalne. W takich warunkach nie ma „bezpiecznego niedopałka”, „małego ogniska” ani „krótkiego postoju na suchej trawie”.

    Pożar zaczyna się nisko

    Wyobrażając sobie pożar lasu, najczęściej widzimy ścianę ognia i płonące korony drzew. Tymczasem wiele pożarów zaczyna się zupełnie niepozornie — przy ziemi. Najpierw zajmuje się sucha trawa, garść igieł, kępa paproci albo drobne gałęzie. Płomień jest mały, ale porusza się tam, gdzie znajduje ciągłość paliwa.

    W suchym lipcu paliwem może być niemal wszystko, co leży na dnie lasu: zeszłoroczne liście, igliwie sosny, suche mchy, wrzosy, gałązki, trawy przy rowach i poboczach. Jeśli do tego dojdzie wiatr, ogień nie stoi w miejscu. Przeskakuje z kępy na kępę, podchodzi pod młode drzewka, wchodzi w niskie gałęzie i zaczyna wspinać się wyżej.

    Dorosły las ma większą bezwładność: cień koron, grubszą korę, chłodniejszy mikroklimat i więcej wilgoci w głębi gleby. Młody las jest bardziej odsłonięty. Sadzonki rosną wśród traw, nie tworzą jeszcze zwartego cienia i często stoją dokładnie w tej warstwie, w której ogień rusza jako pierwszy. Dlatego pożar młodej uprawy potrafi w kilkanaście minut zniszczyć lata pracy.

    Las w lipcu nie musi być wielki, żeby być bezbronny. Wystarczy, że jest suchy. Wtedy każda iskra dostaje przewagę, a każda minuta zwłoki pracuje dla ognia. Fundacja Sadzimy Lasy

    Najczęściej iskrą jest człowiek

    Burze i wyładowania atmosferyczne oczywiście mogą powodować pożary. W Polsce znacznie częściej problem zaczyna się jednak od ludzi. Lasy Państwowe i strażacy od lat powtarzają, że większość pożarów lasów ma związek z ludzkim zachowaniem: niedopałkami, ogniskami w niedozwolonych miejscach, wypalaniem traw, wjazdem samochodem tam, gdzie nie wolno, albo celowym podpaleniem.

    To ważna wiadomość, bo oznacza, że ogromnej części pożarów można uniknąć. Nie trzeba do tego specjalistycznego sprzętu. Trzeba nie dokładać iskrze paliwa: nie palić ognia w lesie, nie wyrzucać papierosów, nie zostawiać szkła, nie parkować na suchej trawie i reagować, gdy widzimy dym albo cudzą nieostrożność.

    Co może zapalić las

    • Niedopałek papierosażar utrzymuje się dłużej, niż się wydaje
    • Ognisko poza miejscem wyznaczonymiskry mogą przenieść się z wiatrem
    • Samochód na suchej trawierozgrzane elementy podwozia bywają źródłem zapłonu
    • Wypalanie traw przy lesieogień szybko przekracza granice pól i rowów

    Co realnie pomaga

    • Telefon pod 112 przy zauważeniu dymuszybka reakcja skraca czas rozwoju pożaru
    • Respektowanie zakazów wstępuwprowadzane są wtedy, gdy ryzyko jest najwyższe
    • Parkowanie tylko w wyznaczonych miejscachbez kontaktu auta z suchą roślinnością
    • Zwracanie uwagi innym spokojnie i konkretnieedukacja często działa zanim potrzebna jest straż

    Susza nie kończy się po jednym deszczu

    Po letniej ulewie las może wyglądać na odświeżony, ale to nie zawsze znaczy, że problem minął. Gwałtowny deszcz często spływa po ubitej, przesuszonej glebie, szybko trafia do rowów i cieków, a głębsze warstwy nadal pozostają suche. Dlatego po kilku godzinach słońca powierzchnia ściółki znów potrafi być łatwopalna.

    Aktualne komunikaty hydrologiczne pokazują, że susza nie jest tylko wrażeniem spacerowicza. 7 lipca 2026 roku Wody Polskie informowały, że ostrzeżenia IMGW-PIB o suszy hydrologicznej obowiązywały w 64 zlewniach, obejmując między innymi fragmenty dorzeczy Noteci, Warty, Pilicy, Bugu, Wisły i Odry. Dla lasu oznacza to jedno: mniej wody w krajobrazie, mniej wilgoci w glebie i większą podatność na każdy okres bez opadów.

    Najbardziej cierpią miejsca otwarte i młode nasadzenia. Tam, gdzie nie ma jeszcze wysokich koron, promieniowanie słoneczne trafia prosto w glebę. Trawy rosną szybko, wysychają szybko i stają się pomostem dla ognia. Młode drzewka, zamiast budować przyszły cień lasu, muszą najpierw przetrwać sezon, w którym ziemia pod nimi przypomina rozgrzany pył.

    Las ma swój system alarmowy — ale nie zastąpi rozsądku

    Polska ma rozbudowany system ochrony przeciwpożarowej lasów. W sezonie zagrożenia oceniana jest wilgotność ściółki, wilgotność powietrza i suma opadów. Działają wieże obserwacyjne, dostrzegalnie, kamery, patrole i punkty alarmowo-dyspozycyjne. Pod koniec czerwca administracja rządowa informowała o ponad 700 wieżach i dostrzegalniach oraz monitoringu prowadzonym przez pracowników Lasów Państwowych.

    Ten system jest potrzebny, ale jego zadaniem jest wykryć pożar jak najwcześniej, a nie zwolnić ludzi z odpowiedzialności. Najtańszy, najskuteczniejszy i najbardziej ekologiczny pożar to ten, który nigdy nie wybuchł. Gdy ogień ruszy, nawet szybka akcja gaśnicza zostawia po sobie straty: spaloną ściółkę, martwe owady, zniszczone gniazda, uszkodzone korzenie, wypłoszone zwierzęta i glebę, która przez lata będzie odbudowywać życie.

    Co możemy zrobić w lipcu

    Najważniejsze są proste decyzje. Nie rozpalajmy ognia w lesie i w jego pobliżu poza miejscami wyznaczonymi. Nie wyrzucajmy niedopałków — także przez okno samochodu. Nie wjeżdżajmy autem na leśne drogi i suche polany. Nie zostawiajmy szkła ani odpadów, które mogą skupiać promienie słoneczne albo stać się paliwem. Jeżeli obowiązuje zakaz wstępu do lasu, potraktujmy go jak ostrzeżenie, nie jak utrudnienie.

    Warto też myśleć szerzej: wspierać retencję, chronić mokradła, zostawiać martwe drewno tam, gdzie nie zwiększa ryzyka przy szlakach, sadzić lasy mieszane i dbać o młode uprawy. Różnorodny las z wilgotnymi zagłębieniami, cieniem, naturalną ściółką i dobrze dobranymi gatunkami ma większą szansę przetrwać suche lato niż jednowiekowy, odsłonięty drzewostan.

    Lipiec uczy pokory. Las może wyglądać spokojnie, zielono i znajomo, a jednocześnie być suchy jak papier. W takim miesiącu ochrona przyrody nie zaczyna się od wielkich deklaracji. Zaczyna się od niewyrzuconego niedopałka, niewznieconego ogniska, telefonu pod 112 i decyzji, żeby nie dokładać swojej iskry do cudzej suszy.

    Posadź las odporny na suche lata

    Pomóż nam tworzyć różnorodne, wielogatunkowe lasy na Dolnym Śląsku — takie, które lepiej zatrzymują wodę, dają cień młodym sadzonkom i mają większą szansę przetrwać coraz trudniejsze lata.

    Wesprzyj sadzenie lasu
    Fundacja Sadzimy Lasy  ·  sadzimylasy.org
  • Mokradła, których nie widać, a które ratują lasy

    Mokradła, których nie widać, a które ratują lasy

    Na pierwszy rzut oka nie wyglądają spektakularnie. Nie mają rozmachu gór, siły morza ani majestatu starych puszcz. Czasem są ukryte gdzieś między drzewami, porośnięte trzciną, mchem albo krzewami. Czasem przypominają tylko podmokły teren, kałuże, niewielkie rozlewiska albo wilgotną ziemię, po której chodzi się ostrożniej niż zwykle. Łatwo je przeoczyć. Jeszcze łatwiej uznać za nieużytek.

    A jednak to właśnie mokradła należą do najcenniejszych sprzymierzeńców lasów.

    Choć często ich nie zauważamy, wykonują ogromną pracę. Magazynują wodę, spowalniają jej odpływ, chronią glebę przed wysychaniem, wspierają bioróżnorodność i pomagają całym ekosystemom przetrwać coraz dłuższe okresy suszy. W świecie, który robi się coraz bardziej gorący i nieprzewidywalny, mokradła nie są dodatkiem do przyrody. Są jednym z warunków jej przetrwania.

    Mokradła to naturalne zbiorniki bezpieczeństwa

    Najprościej mówiąc, mokradła zatrzymują wodę tam, gdzie jest najbardziej potrzebna. Działają jak naturalna gąbka — chłoną nadmiar wody po opadach, a potem stopniowo oddają ją do otoczenia. Dzięki temu pomagają utrzymać wilgoć w glebie, stabilizują lokalne warunki wodne i zmniejszają skutki zarówno suszy, jak i gwałtownych opadów.

    To niezwykle ważne także dla lasów. Drzewa nie żyją przecież w oderwaniu od wody. Gdy poziom wilgoci w glebie spada, las staje się słabszy, bardziej podatny na choroby, szkodniki i pożary. Gdy w krajobrazie brakuje miejsc, które zatrzymują wodę, cały ekosystem szybciej się przesusza.

    Mokradła pomagają ten proces spowolnić. Czasem nie widać tego od razu, ale ich obecność może decydować o tym, czy pobliski las zachowa odporność, czy zacznie stopniowo zamierać.

    woda w lesie

    Tam, gdzie znika woda, słabnie też las

    Przez lata wiele mokradeł osuszano, regulowano albo traktowano jako przeszkodę w zagospodarowaniu terenu. Zmieniano naturalny bieg wody, pogłębiano rowy odwadniające, przekształcano podmokłe obszary w grunty „bardziej użyteczne”. Problem w tym, że to, co wydawało się praktyczne w krótkiej perspektywie, w dłuższej zaczęło osłabiać cały krajobraz.

    Osuszone mokradło przestaje zatrzymywać wodę. Gleba szybciej wysycha. Roślinność traci naturalne wsparcie. Okoliczne lasy stają się bardziej narażone na skutki upałów i suszy. Znika też bezpieczna przestrzeń dla wielu gatunków roślin, ptaków, płazów, owadów i drobnych ssaków, które współtworzą zdrowy ekosystem.

    Kiedy patrzymy na las, często widzimy drzewa. Rzadziej myślimy o tym, co dzieje się pod powierzchnią — w glebie, wodzie i sieci powiązań, która utrzymuje życie. A właśnie tam mokradła odgrywają swoją kluczową rolę.

    leśne zbiorniki wody

    Mokradła chronią lasy przed pożarami

    W czasach coraz częstszych upałów i długotrwałych okresów bez deszczu temat pożarów staje się coraz bardziej palący — dosłownie. Wysuszony las jest znacznie bardziej narażony na zapłon i szybkie rozprzestrzenianie się ognia. Każdy element krajobrazu, który pomaga utrzymać wilgoć, ma więc ogromne znaczenie.

    Mokradła działają jak naturalna bariera ochronna. Nawilżają otoczenie, ograniczają przesuszenie ściółki i pomagają utrzymać lepsze warunki wodne w lesie. Nie zatrzymają każdego pożaru, ale mogą znacząco zmniejszyć ryzyko jego wybuchu i rozwoju.

    To kolejny powód, dla którego ochrona mokradeł nie jest marginalnym tematem przyrodniczym. To konkretne działanie na rzecz bezpieczeństwa ludzi, zwierząt i całych ekosystemów.

    woda w lesie

    W czasach coraz częstszych upałów i długotrwałych okresów bez deszczu temat pożarów staje się coraz bardziej palący — dosłownie. Wysuszony las jest znacznie bardziej narażony na zapłon i szybkie rozprzestrzenianie się ognia. Każdy element krajobrazu, który pomaga utrzymać wilgoć, ma więc ogromne znaczenie.

    Mokradła działają jak naturalna bariera ochronna. Nawilżają otoczenie, ograniczają przesuszenie ściółki i pomagają utrzymać lepsze warunki wodne w lesie. Nie zatrzymają każdego pożaru, ale mogą znacząco zmniejszyć ryzyko jego wybuchu i rozwoju.

    To kolejny powód, dla którego ochrona mokradeł nie jest marginalnym tematem przyrodniczym. To konkretne działanie na rzecz bezpieczeństwa ludzi, zwierząt i całych ekosystemów.

    To nie tylko woda. To także życie

    Mokradła są jednymi z najbardziej różnorodnych biologicznie środowisk. Dają schronienie niezliczonym organizmom: płazom, owadom, ptakom, roślinom bagiennym, mchom, mikroorganizmom. Wiele z tych gatunków nie przetrwałoby bez wilgotnych siedlisk.

    A bioróżnorodność nie jest luksusem. To system odporności przyrody. Im więcej gatunków współtworzy ekosystem, tym większa jego zdolność do regeneracji, adaptacji i przetrwania w zmieniających się warunkach.

    Zdrowy las potrzebuje tej różnorodności tak samo, jak potrzebuje wody. Mokradła wspierają więc las nie tylko przez zatrzymywanie wilgoci, ale też przez budowanie życia wokół niego i w nim.

    bagna

    Najcenniejsze rzeczy często są niewidoczne

    Problem z mokradłami polega między innymi na tym, że ich wartość nie zawsze jest oczywista. Nie widać jej tak łatwo jak wyciętego drzewa czy spalonego fragmentu lasu. Mokradła działają po cichu. Nie przyciągają uwagi, dopóki ich nie zabraknie.

    Dopiero wtedy zaczynają się pytania: dlaczego gleba tak szybko wysycha, skąd coraz większy problem z suszą, czemu las jest słabszy, dlaczego woda znika tak szybko po opadach i czemu wraca w postaci gwałtownych podtopień albo nie wraca wcale.

    To właśnie dlatego ochrona przyrody nie może polegać tylko na reagowaniu, gdy kryzys jest już widoczny. Musi obejmować także to, co ukryte, nieoczywiste i niedoceniane.

    Odbudowa mokradeł to inwestycja w przyszłość

    Coraz częściej mówi się dziś nie tylko o ochronie istniejącej przyrody, ale też o jej odbudowie. W przypadku mokradeł oznacza to między innymi przywracanie naturalnego obiegu wody, ograniczanie odwodnienia, odtwarzanie podmokłych siedlisk i traktowanie wody w krajobrazie jako zasobu, który trzeba zatrzymać, a nie jak problem, który trzeba jak najszybciej odprowadzić.

    To ważna zmiana myślenia. Zamiast walczyć z naturalną wilgocią, uczymy się znów rozumieć jej rolę. Zamiast przyspieszać odpływ wody, próbujemy dać jej miejsce. Zamiast patrzeć wyłącznie na to, co nad ziemią, zaczynamy dostrzegać to, co podtrzymuje życie od spodu.

    Dla lasów to może oznaczać większą odporność. Dla krajobrazu — większą stabilność. Dla nas wszystkich — bezpieczniejszą przyszłość.

    Dlaczego to powinno obchodzić każdego z nas?

    Bo mokradła nie ratują tylko „dzikiej przyrody”. Ich rola dotyczy także ludzi. Wpływają na obieg wody, ograniczają skutki suszy, wspierają zdrowie lasów, zmniejszają ryzyko degradacji środowiska i pomagają łagodzić skutki zmiany klimatu.

    To, co dzieje się na podmokłym fragmencie lasu gdzieś poza miastem, ma znaczenie także dla jakości naszego życia. Dla dostępu do wody. Dla temperatury otoczenia. Dla bezpieczeństwa przyrodniczego regionów. Dla przyszłości miejsc, w których żyjemy.

    Mokradła mogą wydawać się ciche i niewidoczne. Ale ich rola jest ogromna.

    Nie wszystko, co najważniejsze, od razu rzuca się w oczy. Mokradła są tego najlepszym przykładem. Ukryte, niedoceniane, często pomijane — a jednak to one pomagają lasom zachować wodę, odporność i życie.

    Jeśli naprawdę chcemy chronić lasy, nie możemy patrzeć wyłącznie na same drzewa. Musimy widzieć cały ekosystem: glebę, wodę, rośliny, zwierzęta i procesy, które łączą to wszystko w jedną całość.

    Bo czasem to właśnie to, czego prawie nie widać, ratuje wszystko inne.