Strona główna Blog O projekcie Kontakt
🌱 Wesprzyj nas

Autor: Sadzimy Lasy

  • Rewolucja w polskim lesie

    Rewolucja w polskim lesie

    Dlaczego sadzisz buk, nie sosnę? Rewolucja w polskim lesie
    Blog leśny
    🌲 Las i klimat  ·  Kwiecień 2026

    Polskie lasy będą ciemniejsze — i to dobra wiadomość

    15.04.2026  ·  czas czytania: ok. 6 min  ·  sadzimylasy.org

    Wiosna 2026 przyniosła coś, co jeszcze dekadę temu brzmiałoby jak paradoks: polscy leśnicy sadzą mniej sosen, a więcej buków i dębów. To nie przypadek ani moda — to odpowiedź na twarde dane naukowe. Trwa cicha rewolucja w polskim lesie, której skutki zobaczymy za 50 lat. I dobrze, że już teraz ją rozumiemy.

    107 700
    drzew posadzonych w akcji Wiosna 2026
    60%
    polskich lasów zajmuje sosna zwyczajna
    19,5 mln
    sadzonek w wiosennej kampanii Lasów Państwowych 2026
    40%
    więcej CO₂ pochłaniają lasy liściaste niż monokultury sosnowe

    Sosna: królowa, która traci tron

    Sosna pospolita (Pinus sylvestris) przez wieki była filarem polskiego leśnictwa. Szybko rosła, dawała drewno budowlane i papiernicze, dobrze radziła sobie na ubogich piaskowych glebach. Dziś zajmuje aż 60% powierzchni polskich lasów — to ogromna monokultura, która przez dziesięciolecia wyglądała jak sukces.

    Ale klimat zmienił reguły gry. Długie susze, rekordowe temperatury, masowe żerowanie kornika drukarza (Ips typographus) — to wszystko uderza przede wszystkim w sosny i świerki. Naukowcy z Instytutu Dendrologii Polskiej Akademii Nauk obliczyli, że do roku 2061–2080 aż 75% polskich drzewostanów znajdzie się poza swoim optimum klimatycznym. Trzy czwarte lasu — poza strefą komfortu. To liczba, która powinna robić wrażenie.

    Co to znaczy w praktyce? Drzewa rosnące poza optimum klimatycznym są osłabione, wolniej rosną, gorzej się regenerują po zimie i łatwiej padają ofiarą chorób oraz szkodników. Polska sosna nie wymrze z dnia na dzień, ale jej stopniowe ustępowanie jest przesądzone — o ile nie zadziałamy teraz.

    Ciemniejszy las, zdrowszy las

    „Lasy będą miały mniej gatunków iglastych, a więcej liściastych. Lasy będą po prostu ciemniejsze.” — Dr hab. Marcin Dyderski, Instytut Dendrologii PAN

    Słowa dr hab. Marcina Dyderskiego brzmią jak prognoza, ale to właściwie dobra wiadomość. Lasy liściaste — bukowe, dębowe, grabowe — są gęstsze, wilgotniejsze i bardziej zróżnicowane. Tworzą zupełnie inne mikrośrodowisko niż jasne, suche bory sosnowe. Więcej gatunków grzybów, owadów, ptaków. Głębsza warstwa próchnicy. I — co kluczowe w kontekście kryzysu klimatycznego — znacznie większa zdolność do pochłaniania dwutlenku węgla.

    Badania prowadzone przez naukowców ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie pokazują, że lasy mieszane z dębem i bukiem pochłaniają nawet o 30–40% więcej CO₂ niż monokultury sosnowe. To różnica, która w skali całej Polski przekłada się na miliony ton węgla rocznie. Lasy mieszane są też o 10–15% bardziej stabilne pod względem wzrostu — mniejsze ryzyko masowego zamierania przy ekstremalnych zdarzeniach pogodowych.

    Które gatunki wygrają, a które odejdą?

    ❌ Tracą optimum klimatyczne

    • Sosna pospolitaPinus sylvestris
    • Świerk pospolityPicea abies
    • Modrzew europejskiLarix decidua
    • Brzoza brodawkowataBetula pendula
    • Jodła pospolitaAbies alba

    ✅ Zyskają na znaczeniu

    • Dąb szypułkowyQuercus robur
    • Dąb bezszypułkowyQuercus petraea
    • Buk zwyczajnyFagus sylvatica
    • JaworAcer pseudoplatanus
    • Lipa drobnolistnaTilia cordata

    Nie chodzi o to, że sosna zniknie z polskiego krajobrazu — to gatunek zbyt dobrze przystosowany do ubogich gleb, by całkowicie ustąpić. Ale jej udział w nowych nasadzeniach będzie systematycznie malał. W akcji Wiosna 2026 widać to już wyraźnie: spośród 107 700 drzew posadzonych przez organizacje i społeczności, lwią część stanowią buki pospolite — w samym Szczecinie 11 000 buków, w powiecie włoszczowskim 16 000. W Łodzi sadzono sosny, brzozy i modrzewie, ale w mieszance z gatunkami liściastymi, nie w czystej monokulturze.

    Wiosna 2026: rekordowe sadzenie

    Kwiecień to najgorętszy miesiąc dla leśnictwa. Gleba jest już rozmrożona, ale drzewa nie zdążyły jeszcze wyjść z uśpienia — to idealny moment na przesadzanie młodych sadzonek. W tym roku Lasy Państwowe zaplanowały odnowienia i zalesienia na blisko 3 000 hektarów, sadząc łącznie 19,5 miliona sadzonek. Aż 8 milionów z nich to gatunki liściaste — proporcja, jakiej nie widziano jeszcze kilkanaście lat temu.

    Do tych liczb dochodzą działania organizacji społecznych. Posadzimy.pl uruchomiło akcję Wiosna 2026, która objęła osiem lokalizacji: od Gostynia przez Łódź po powiat lubaczowski. Wolontariusze, szkoły, rodziny z dziećmi — wszyscy sadząc jedno drzewo, współtworzą las, który przeżyje nas o kilka pokoleń.

    „Lasy mieszane są bardziej odporne na suszę, choroby i ekstremalne zjawiska pogodowe, lepiej też pełnią swoje naturalne i społeczne funkcje.” — Paweł Piekarczyk, leśniczy Nadleśnictwa Biała Podlaska

    Nadleśnictwo Biała Podlaska włączyło do akcji szkoły, harcerzy, seniorów i lokalne stowarzyszenia. To ważny sygnał: przebudowa lasu nie jest wyłącznie sprawą ekspertów. Jest sprawą każdego z nas. Każda sadzonka posadzona w odpowiednim miejscu to cegła w budowie odporniejszego ekosystemu.

    Podsumowanie

    Polskie lasy przechodzą najgłębszą transformację od czasu powojennych zalesień. Zamiast szybkorosnących monokultur sosnowych, sadzimy dziś mieszane drzewostany z bukiem, dębem, jaworem i lipą — gatunkami, które za 50 lat będą w pełni swojego optimum klimatycznego. To inwestycja na pokolenia, której efektów nie zobaczymy sami, ale której brak odczuliby nasi wnukowie.

    Jeśli chcesz być częścią tej zmiany — nie musisz być leśnikiem. Wystarczy jedno drzewo. Posadzone w dobrej wierze, w dobrym miejscu, będzie pracować na przyszłość przez całe dekady.

    Posadź drzewo, które przeżyje zmiany klimatu

    Razem z sadzimylasy.org możesz zasadzić buka, dęba lub jawora — gatunki, które będą stanowić kręgosłup polskich lasów w nadchodzących dekadach. Każda złotówka trafia wprost do gruntu.

    Sadź z nami →
  • Mokradła, których nie widać, a które ratują lasy

    Mokradła, których nie widać, a które ratują lasy

    Na pierwszy rzut oka nie wyglądają spektakularnie. Nie mają rozmachu gór, siły morza ani majestatu starych puszcz. Czasem są ukryte gdzieś między drzewami, porośnięte trzciną, mchem albo krzewami. Czasem przypominają tylko podmokły teren, kałuże, niewielkie rozlewiska albo wilgotną ziemię, po której chodzi się ostrożniej niż zwykle. Łatwo je przeoczyć. Jeszcze łatwiej uznać za nieużytek.

    A jednak to właśnie mokradła należą do najcenniejszych sprzymierzeńców lasów.

    Choć często ich nie zauważamy, wykonują ogromną pracę. Magazynują wodę, spowalniają jej odpływ, chronią glebę przed wysychaniem, wspierają bioróżnorodność i pomagają całym ekosystemom przetrwać coraz dłuższe okresy suszy. W świecie, który robi się coraz bardziej gorący i nieprzewidywalny, mokradła nie są dodatkiem do przyrody. Są jednym z warunków jej przetrwania.

    Mokradła to naturalne zbiorniki bezpieczeństwa

    Najprościej mówiąc, mokradła zatrzymują wodę tam, gdzie jest najbardziej potrzebna. Działają jak naturalna gąbka — chłoną nadmiar wody po opadach, a potem stopniowo oddają ją do otoczenia. Dzięki temu pomagają utrzymać wilgoć w glebie, stabilizują lokalne warunki wodne i zmniejszają skutki zarówno suszy, jak i gwałtownych opadów.

    To niezwykle ważne także dla lasów. Drzewa nie żyją przecież w oderwaniu od wody. Gdy poziom wilgoci w glebie spada, las staje się słabszy, bardziej podatny na choroby, szkodniki i pożary. Gdy w krajobrazie brakuje miejsc, które zatrzymują wodę, cały ekosystem szybciej się przesusza.

    Mokradła pomagają ten proces spowolnić. Czasem nie widać tego od razu, ale ich obecność może decydować o tym, czy pobliski las zachowa odporność, czy zacznie stopniowo zamierać.

    woda w lesie

    Tam, gdzie znika woda, słabnie też las

    Przez lata wiele mokradeł osuszano, regulowano albo traktowano jako przeszkodę w zagospodarowaniu terenu. Zmieniano naturalny bieg wody, pogłębiano rowy odwadniające, przekształcano podmokłe obszary w grunty „bardziej użyteczne”. Problem w tym, że to, co wydawało się praktyczne w krótkiej perspektywie, w dłuższej zaczęło osłabiać cały krajobraz.

    Osuszone mokradło przestaje zatrzymywać wodę. Gleba szybciej wysycha. Roślinność traci naturalne wsparcie. Okoliczne lasy stają się bardziej narażone na skutki upałów i suszy. Znika też bezpieczna przestrzeń dla wielu gatunków roślin, ptaków, płazów, owadów i drobnych ssaków, które współtworzą zdrowy ekosystem.

    Kiedy patrzymy na las, często widzimy drzewa. Rzadziej myślimy o tym, co dzieje się pod powierzchnią — w glebie, wodzie i sieci powiązań, która utrzymuje życie. A właśnie tam mokradła odgrywają swoją kluczową rolę.

    leśne zbiorniki wody

    Mokradła chronią lasy przed pożarami

    W czasach coraz częstszych upałów i długotrwałych okresów bez deszczu temat pożarów staje się coraz bardziej palący — dosłownie. Wysuszony las jest znacznie bardziej narażony na zapłon i szybkie rozprzestrzenianie się ognia. Każdy element krajobrazu, który pomaga utrzymać wilgoć, ma więc ogromne znaczenie.

    Mokradła działają jak naturalna bariera ochronna. Nawilżają otoczenie, ograniczają przesuszenie ściółki i pomagają utrzymać lepsze warunki wodne w lesie. Nie zatrzymają każdego pożaru, ale mogą znacząco zmniejszyć ryzyko jego wybuchu i rozwoju.

    To kolejny powód, dla którego ochrona mokradeł nie jest marginalnym tematem przyrodniczym. To konkretne działanie na rzecz bezpieczeństwa ludzi, zwierząt i całych ekosystemów.

    woda w lesie

    W czasach coraz częstszych upałów i długotrwałych okresów bez deszczu temat pożarów staje się coraz bardziej palący — dosłownie. Wysuszony las jest znacznie bardziej narażony na zapłon i szybkie rozprzestrzenianie się ognia. Każdy element krajobrazu, który pomaga utrzymać wilgoć, ma więc ogromne znaczenie.

    Mokradła działają jak naturalna bariera ochronna. Nawilżają otoczenie, ograniczają przesuszenie ściółki i pomagają utrzymać lepsze warunki wodne w lesie. Nie zatrzymają każdego pożaru, ale mogą znacząco zmniejszyć ryzyko jego wybuchu i rozwoju.

    To kolejny powód, dla którego ochrona mokradeł nie jest marginalnym tematem przyrodniczym. To konkretne działanie na rzecz bezpieczeństwa ludzi, zwierząt i całych ekosystemów.

    To nie tylko woda. To także życie

    Mokradła są jednymi z najbardziej różnorodnych biologicznie środowisk. Dają schronienie niezliczonym organizmom: płazom, owadom, ptakom, roślinom bagiennym, mchom, mikroorganizmom. Wiele z tych gatunków nie przetrwałoby bez wilgotnych siedlisk.

    A bioróżnorodność nie jest luksusem. To system odporności przyrody. Im więcej gatunków współtworzy ekosystem, tym większa jego zdolność do regeneracji, adaptacji i przetrwania w zmieniających się warunkach.

    Zdrowy las potrzebuje tej różnorodności tak samo, jak potrzebuje wody. Mokradła wspierają więc las nie tylko przez zatrzymywanie wilgoci, ale też przez budowanie życia wokół niego i w nim.

    bagna

    Najcenniejsze rzeczy często są niewidoczne

    Problem z mokradłami polega między innymi na tym, że ich wartość nie zawsze jest oczywista. Nie widać jej tak łatwo jak wyciętego drzewa czy spalonego fragmentu lasu. Mokradła działają po cichu. Nie przyciągają uwagi, dopóki ich nie zabraknie.

    Dopiero wtedy zaczynają się pytania: dlaczego gleba tak szybko wysycha, skąd coraz większy problem z suszą, czemu las jest słabszy, dlaczego woda znika tak szybko po opadach i czemu wraca w postaci gwałtownych podtopień albo nie wraca wcale.

    To właśnie dlatego ochrona przyrody nie może polegać tylko na reagowaniu, gdy kryzys jest już widoczny. Musi obejmować także to, co ukryte, nieoczywiste i niedoceniane.

    Odbudowa mokradeł to inwestycja w przyszłość

    Coraz częściej mówi się dziś nie tylko o ochronie istniejącej przyrody, ale też o jej odbudowie. W przypadku mokradeł oznacza to między innymi przywracanie naturalnego obiegu wody, ograniczanie odwodnienia, odtwarzanie podmokłych siedlisk i traktowanie wody w krajobrazie jako zasobu, który trzeba zatrzymać, a nie jak problem, który trzeba jak najszybciej odprowadzić.

    To ważna zmiana myślenia. Zamiast walczyć z naturalną wilgocią, uczymy się znów rozumieć jej rolę. Zamiast przyspieszać odpływ wody, próbujemy dać jej miejsce. Zamiast patrzeć wyłącznie na to, co nad ziemią, zaczynamy dostrzegać to, co podtrzymuje życie od spodu.

    Dla lasów to może oznaczać większą odporność. Dla krajobrazu — większą stabilność. Dla nas wszystkich — bezpieczniejszą przyszłość.

    Dlaczego to powinno obchodzić każdego z nas?

    Bo mokradła nie ratują tylko „dzikiej przyrody”. Ich rola dotyczy także ludzi. Wpływają na obieg wody, ograniczają skutki suszy, wspierają zdrowie lasów, zmniejszają ryzyko degradacji środowiska i pomagają łagodzić skutki zmiany klimatu.

    To, co dzieje się na podmokłym fragmencie lasu gdzieś poza miastem, ma znaczenie także dla jakości naszego życia. Dla dostępu do wody. Dla temperatury otoczenia. Dla bezpieczeństwa przyrodniczego regionów. Dla przyszłości miejsc, w których żyjemy.

    Mokradła mogą wydawać się ciche i niewidoczne. Ale ich rola jest ogromna.

    Nie wszystko, co najważniejsze, od razu rzuca się w oczy. Mokradła są tego najlepszym przykładem. Ukryte, niedoceniane, często pomijane — a jednak to one pomagają lasom zachować wodę, odporność i życie.

    Jeśli naprawdę chcemy chronić lasy, nie możemy patrzeć wyłącznie na same drzewa. Musimy widzieć cały ekosystem: glebę, wodę, rośliny, zwierzęta i procesy, które łączą to wszystko w jedną całość.

    Bo czasem to właśnie to, czego prawie nie widać, ratuje wszystko inne.

  • Lasy w ogniu, miasta w upale: dlaczego wszyscy jesteśmy zależni od drzew.

    Lasy w ogniu, miasta w upale: dlaczego wszyscy jesteśmy zależni od drzew.

    Jeszcze niedawno wielu osobom wydawało się, że las jest czymś odległym. Miejscem na weekendowy spacer, wakacyjny odpoczynek albo schronienie przed hałasem. Dziś wiemy już, że las to nie tylko tło naszego życia. To jeden z filarów bezpieczeństwa — klimatycznego, wodnego, zdrowotnego i społecznego.

    Kiedy płoną lasy, skutki nie zatrzymują się na ich granicy. Kiedy miasta nagrzewają się do niebezpiecznych temperatur, nie jest to wyłącznie problem betonu i samochodów. Te dwa zjawiska są ze sobą połączone. A wspólnym mianownikiem są drzewa.

    Drzewa to nie dekoracja. To system podtrzymywania życia

    Drzewa pracują każdego dnia, nawet gdy tego nie zauważamy. Ochładzają powietrze, zatrzymują wodę, poprawiają jakość gleby, produkują tlen, pochłaniają część zanieczyszczeń i dają schronienie tysiącom gatunków. Są naturalną tarczą ochronną w świecie, który staje się coraz bardziej gorący, suchy i nieprzewidywalny.

    W lesie drzewa pomagają utrzymać wilgoć, chronią glebę przed degradacją i tworzą warunki, dzięki którym cały ekosystem może funkcjonować. W mieście dają cień, obniżają temperaturę otoczenia, ograniczają skutki fal upałów i sprawiają, że przestrzeń staje się bardziej przyjazna do życia.

    Bez drzew szybciej się nagrzewamy, szybciej tracimy wodę i szybciej odczuwamy skutki kryzysu klimatycznego.

    Gdy las płonie, tracimy coś więcej niż drzewa

    Pożar lasu to nie tylko obraz spalonego krajobrazu. To także utrata siedlisk zwierząt, zniszczenie gleby, zaburzenie obiegu wody i uwolnienie do atmosfery ogromnej ilości dwutlenku węgla zgromadzonego wcześniej przez roślinność.

    Spalony las przestaje pełnić swoją ochronną funkcję. Nie chłodzi, nie zatrzymuje wilgoci, nie daje schronienia. Odbudowa takiego miejsca trwa latami, a czasem dziesięcioleciami. W dodatku im bardziej przesuszony krajobraz, tym większe ryzyko kolejnych pożarów. To błędne koło, które bardzo trudno zatrzymać, jeśli reagujemy dopiero wtedy, gdy pojawia się ogień.

    Dlatego troska o las zaczyna się dużo wcześniej niż w momencie gaszenia pożaru. Zaczyna się od ochrony przyrody, mądrego sadzenia, odbudowy różnorodności biologicznej i zatrzymywania wody w krajobrazie.

    Miasta w upale to też skutek braku zieleni

    Coraz częściej latem odczuwamy, że miasta stają się trudne do wytrzymania. Rozgrzany asfalt, beton oddający ciepło jeszcze długo po zachodzie słońca, duszne noce, brak cienia, suche powietrze. To nie jest chwilowy dyskomfort. To realne zagrożenie dla zdrowia i życia, szczególnie dla dzieci, seniorów i osób przewlekle chorych.

    Tam, gdzie brakuje drzew, temperatura może być odczuwalnie wyższa. Tam, gdzie są korony drzew, gleba, krzewy i zielone przestrzenie, łatwiej oddychać, odpocząć i przetrwać najgorętsze dni.

    Drzewa w miastach stają się dziś częścią infrastruktury krytycznej. Tak samo ważnej jak kanalizacja, transport czy energia. Bo co z nowoczesnego miasta, jeśli latem nie da się w nim normalnie funkcjonować?

    Las i miasto potrzebują tego samego: odporności

    Przez lata myśleliśmy o przyrodzie jak o czymś, co można po prostu „mieć” albo „chronić od święta”. Dziś coraz wyraźniej widać, że potrzebujemy czegoś więcej — odbudowy odporności całych ekosystemów.

    To oznacza:

    • sadzenie drzew tam, gdzie naprawdę są potrzebne,
    • dobieranie gatunków do warunków siedliskowych,
    • ochronę gleb i zasobów wodnych,
    • wspieranie różnorodności biologicznej,
    • zostawianie przestrzeni dla naturalnych procesów,
    • łączenie zieleni miejskiej z szerszym krajobrazem przyrodniczym.

    Nie chodzi wyłącznie o liczbę posadzonych drzew. Chodzi o to, czy będą miały szansę rosnąć, przetrwać i rzeczywiście pełnić swoją rolę przez kolejne dekady.

    Wszyscy jesteśmy zależni od drzew, nawet jeśli mieszkamy daleko od lasu

    To jeden z najważniejszych faktów, który wciąż za rzadko wybrzmiewa: nie trzeba mieszkać przy lesie, żeby być od niego zależnym. Las wpływa na wodę, temperaturę, jakość powietrza, stan gleby i stabilność lokalnego klimatu. To, co dzieje się z przyrodą, prędzej czy później wraca do nas — do naszych domów, miast, rachunków, zdrowia i codziennych decyzji.

    Drzewa nie rozwiązują wszystkich problemów świata. Ale bez nich nie rozwiążemy żadnego z najważniejszych.

    Co możemy zrobić?

    Nie każdy ugasi pożar. Nie każdy zaprojektuje zielone miasto. Ale każdy może mieć wpływ.

    Możemy wspierać działania, które nie kończą się na symbolicznym geście. Możemy sadzić mądrze. Możemy chronić istniejące drzewa. Możemy domagać się większej ilości zieleni w miastach. Możemy wspierać odbudowę lasów i edukację przyrodniczą. Możemy też po prostu zacząć traktować drzewa nie jak dodatek, ale jak warunek bezpiecznej przyszłości.

    Bo świat, w którym lasy płoną, a miasta się przegrzewają, nie jest odległą wizją. To rzeczywistość, która już się dzieje.

    Dlatego właśnie wszyscy jesteśmy zależni od drzew.

    Każde drzewo to więcej niż pień, liście i korzenie. To cień w upalny dzień. To kropla wody zatrzymana w glebie. To dom dla życia. To element większego systemu, od którego zależymy bardziej, niż chcielibyśmy przyznać.

    Jeśli chcemy bezpieczniejszej przyszłości — dla ludzi, zwierząt i całych społeczności — musimy przestać myśleć o drzewach jak o tle. Drzewa są częścią rozwiązania.

    A może nawet jego początkiem.

  • Wiosenne przebudzenie lasu.

    Wiosenne przebudzenie lasu.

    Co naprawdę dzieje się w lesie ?

    Jeszcze chwilę temu las spał pod śnieżną pierzyną. Cichy, uśpiony, niemal nieruchomy. A teraz? Wystarczy jeden spacer, by zrozumieć: las właśnie się budzi.

    Marzec to moment graniczny – między zimą a eksplozją życia. To czas, gdy przyroda działa jeszcze dyskretnie, ale już intensywnie. Jeśli dobrze się wsłuchasz i przyjrzysz… zobaczysz prawdziwy spektakl.

    przylaszczki
    przebiśniegi

    Pierwsze kolory – runo leśne budzi się do życia

    Wiosna w lesie zaczyna się… przy ziemi.

    Zanim drzewa wypuszczą liście i zabiorą światło, swoje pięć minut mają rośliny runa leśnego. To one tworzą pierwszą, kolorową warstwę życia:

    • przylaszczki – niebieskie dywany między drzewami
    • zawilce – delikatne, białe kwiaty w starych lasach
    • miodunki i ziarnopłony – pełne nektaru dla owadów
    • przebiśniegi – często przebijające się przez śnieg

    To nie przypadek. Rośliny te wykorzystują moment, gdy do dna lasu dociera najwięcej światła. Za kilka tygodni będzie już za późno. 

    Drzewa też „startują” – ale po swojemu

    Na pierwszy rzut oka drzewa nadal wyglądają na uśpione. Ale to tylko pozory.

    W marcu:

    • leszczyna, wierzba i olcha zaczynają kwitnąć – pojawiają się charakterystyczne „kotki”
    • drzewa przygotowują się do wypuszczenia liści
    • rozpoczyna się intensywne krążenie soków

    To moment startowy dla całego ekosystemu. Bez tego nie byłoby ani liści, ani owadów, ani ptaków.

    sikorki

    Las zaczyna brzmieć – powrót ptaków

    Jeśli w marcu pójdziesz do lasu o świcie… usłyszysz jedno: hałas życia.

    • wracają ptaki z ciepłych krajów – żurawie, bociany, gęsi
    • ptaki osiadłe zaczynają gody i budowę gniazd
    • śpiew to nie koncert – to rywalizacja i flirt

    Ptaki nie śpiewają dla przyjemności. Śpiewają, żeby przetrwać i znaleźć partnera. 

    mrówki

    Mikroświat w ruchu – życie pod nogami

    Pod naszymi stopami dzieje się równie dużo, co nad głową.

    • mrówki wychodzą z mrowisk i zaczynają ich naprawę
    • owady pojawiają się jako jedne z pierwszych organizmów
    • rozpoczyna się „wiosenne sprzątanie” ekosystemu

    To właśnie te drobne organizmy napędzają cały las – rozkładają materię i przygotowują grunt pod nowe życie. 

    żaby

    Miłość w lesie – czas godów

    Marzec to także czas intensywnego życia zwierząt.

    • żaby i ropuchy rozpoczynają gody przy wodzie
    • ptaki składają pierwsze jaja
    • ssaki kończą zimowy letarg i zaczynają aktywność

    To jeden z najważniejszych momentów w roku – decyduje o tym, jak będzie wyglądało życie w lesie przez kolejne miesiące. 

     Co robią leśnicy w marcu?

    Wiosna to dla leśników jeden z najbardziej pracowitych okresów w roku.

    W marcu:

    • rozpoczynają się przygotowania do wiosennych nasadzeń drzew
    • planuje się odnowienia lasu – gdzie i jakie gatunki sadzić
    • zabezpiecza się młode sadzonki przed zwierzętami
    • prowadzi się prace pielęgnacyjne i porządkowe

    To właśnie teraz powstają przyszłe lasy – te, które zobaczymy za 10, 20 czy 50 lat. 

    Las budzi się po cichu… ale na całego

    Wiosna w lesie nie wybucha nagle. Ona przychodzi krok po kroku:

    najpierw kwiaty → potem owady → później ptaki → na końcu pełna zieleń

    To proces, który trwa tygodniami. Ale marzec to jego początek – najcichszy i jednocześnie najbardziej fascynujący.

    Dlaczego warto to zobaczyć?

    Bo w marcu las nie jest jeszcze oczywisty.

    Nie ma bujnej zieleni. Nie ma liści zasłaniających widok.
    Ale właśnie dlatego można zobaczyć więcej.

    To najlepszy moment, żeby:

    • nauczyć się rozpoznawać pierwsze rośliny
    • usłyszeć prawdziwy „start” natury
    • zrozumieć, jak działa ekosystem

    A może… posadzić coś od siebie?

    Wiosna to nie tylko czas obserwacji. To także moment działania.

    Każde nowe drzewo to:

    • więcej tlenu
    • więcej życia
    • więcej przyszłości

    Las zaczyna się od jednego nasadzenia.

  • Dlaczego chcemy posadzić las?

    Dlaczego chcemy posadzić las?

    W 2018 roku grupa Drewnex uruchomiła fundację „SadzimyLasy.org”, której celem jest posadzenie miliona drzew w całym kraju. Od tamtej pory symboliczny las rośnie z każdym dniem w całym kraju. Fundacja regularnie kupuje sadzonki drzew, które przekazuje m.in. klientom tartaku jako dodatek do zakupionego drewna, a także rozdaje wśród uczestników ogólnopolskich targów, gminnych dożynek czy lokalnych festynów.

    Polska jest obdarzona oszałamiającą różnorodnością fauny i flory żyjących w lasach. Zarówno mieszkańcy w dużych miast oraz rodziny na wsi – wszyscy jesteśmy związani z lasami. Ale nasze lasy potrzebują pomocy! Naturalne zakłócenia, takie jak pożary, owady i ogniska chorób, zagrażają im każdego dnia. To co czyni lasy tak wspaniałymi to majestatyczne drzewa rosnące od setek lat w naszych parkach narodowych i lasach. To głównie one dostarczają nam świeże powietrze. Polskie lasy co roku sadzą tysiące drzew, a my postanowiliśmy wesprzeć te działania i posadzić nasz własny las.

  • Fundacja na Targach drzewnych Drema 2021

    Fundacja na Targach drzewnych Drema 2021

    Fundacja została  zaproszona na stoisko sponsora firmy Drewnex  podczas targów  branży drzewnej Drema 2021. Rozdaliśmy ponad  400 drzewek sosny czarnej oraz smołowej. Sadzonki pojechały w Polskę od  morza po góry. Dziękujemy wszystkim za miła słowa jakie usłyszeliśmy.

  • Spacerem po polskich lasach (cz. 4)

    Spacerem po polskich lasach (cz. 4)

    W związku z obchodzonym 10 lutego Światowym Dniem Kociewia zapraszamy na spacer po jednej z najważniejszych naturalnych atrakcji tego malowniczego regionu Polski. Do najstarszego Leśnego Ogrodu Botanicznego w kraju, Arboretum Wirty zlokalizowanego w okolicach Starogardu Gdańskiego.

    Obszar arboretum zajmuje około 70 hektarów i składa się z dwóch części: parkowej i leśnej. Nad całością czuwają pomorscy leśnicy, pracownicy Nadleśnictwa Kaliska podlegający Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku. Opiekują się drzewami i krzewami reprezentowanymi przez ponad 830 gatunków i odmian.

    Na gości czeka tu wiele niezapomnianych przeżyć przyrodniczych. Ciekawostką jest gospodarczy drzewostan nasienny dębu bezszypułkowego w wieku ok. 130 lat. To ewenement, bo takie monogatunkowe drzewostany dębowe zdarzają się stosunkowo rzadko. Nieopodal rośnie kolejna przyrodnicza ciekawostka – sędziwy orzech pośredni i tulipanowiec amerykański odm. żółtobrzega. Dalej podziwiać można najstarszą w parku aleję złożoną ze starych jodeł i cisów. Rośnie w niej również oryginalny, wielopniowy żywotnik o pochodzeniu odroślowym, żartobliwie zwany „kotem o siedmiu ogonach”. Warto zwrócić uwagę także na eksponowane w tym miejscu nietypowe odmiany hodowlane rodzimych gatunków drzew, jak choćby świerk pospolity odmiany odwróconej o charakterystycznie zwisających pędach, czy tenże świerk odmiany gniazdkowatej. Nie sposób wymienić tutaj choćby znikomej części botanicznych atrakcji tego fragmentu arboretum. Trzeba je po prostu zobaczyć na własne oczy przyjeżdżając w to piękne miejsce na kilkugodzinny spacer.

    Część parkowa obiektu zajmuje ok. 7 ha. Pozostały obszar przypada na część leśną porośniętą unikatowymi w skali całego kraju drzewostanami złożonymi z gatunków egzotycznych oraz ponad 200-letnich drzew krajowych (głównie dębów i grabów). Wiele spośród tych XIX-wiecznych egzotów zdążyło już osiągnąć wysokość ponad 30 m i nawet 250 cm obwodu pnia. Malowniczości temu miejscu dodaje niezwykłe ukształtowanie terenu poprzecinanego licznymi parowami i naturalnymi dolinkami w których przez znaczną część roku utrzymują się niewielkie zbiorniki wodne i bagna.

    Drzewostany te dość znacznie ucierpiały na skutek szalejącego w listopadzie 1981 r. huraganu. W miejscu powalonych przez wiatr drzew (głównie sędziwych daglezji) założono wiele nowych powierzchni doświadczalnych. Do najważniejszych „testowanych” tu gatunków należą obecnie: jodła olbrzymia, jodła grecka, jodła nikko, jodła koreańska, jodła kaukaska, jodła Veitcha, świerk biały, świerk ajański, świerk czarny, świerk kaukaski, świerk sitkajski, świerk czerwony, limba syberyjska i sosna rumelijska. Rosnąc niczym w swych naturalnych warunkach robią na zwiedzających ogromne wrażenie pozwalając im, niczym za machnięciem czarodziejskiej różdżki, na przeniesienie się na parę chwil do lasów dalekiej Ameryki czy Azji. Spacerując wśród leśnych zaułków można dojść nad malowniczy brzeg Jeziora Borzechowskiego Wielkiego. Tutaj kończy się Arboretum. Dla wygody turystów przygotowano w tym miejscu dwa dogodne miejsca widokowe z których rozpościera się zapierająca wprost dech w piersiach panorama jeziora oraz otaczających go lasów.

    ARBORETUM CZYNNE JEST CODZIENNIE:

    – w styczniu, lutym, listopadzie i grudniu w godz. od 9  do 16

    – w marcu i październiku w godz. od 9 do 17

    – w kwietniu, maju, czerwcu, lipcu, sierpniu i wrześniu w godz. od 9 do 20

  • Spacerem po polskich lasach (cz. 3)

    Spacerem po polskich lasach (cz. 3)

    Przepiękna kraina o wyjątkowym krajobrazie, gdzie dzika przyroda jest na wyciągnięcie ręki. Bory Tucholskie to jeden z największych w Polsce kompleksów borów sosnowych. Zachowały się tutaj fragmenty pierwotnej puszczy oraz okazy reliktowych roślin czy też rzadkich gatunków ptaków, jak orzeł bielik, rybołów, łabędź niemy, sokół wędrowny, czapla siwa, puchacz, bocian czarny czy rybołów.

    Znajdziemy tu aż cztery parki krajobrazowe oraz kilkanaście rezerwatów przyrody. Każdy z nich jest na swój sposób unikalny, począwszy od wielkiego torfowiska – Bagna Grzybna, które jest naturalnym stanowiskiem żurawia popielatego, a kończąc na kręgach kamiennych. Malowniczym zakątku, które oprócz rezerwatu przyrody jest także bardzo interesującym skupiskiem archeologicznym. Wewnątrz ogrodzenia pośród rzadkiego sosnowego lasu znajduje się 10 całych i fragmenty kręgów kamiennych, z których najmniejszy ma średnice 15m, a największy 33m. Na obwodnicy kręgów ustawione są kamienie wystające od 20 do 70 cm ponad powierzchnie ziemi. Liczba ich waha się od 16 do 29 sztuk w jednym kręgu. Prócz kręgów na terenie rezerwatu znajduje się około 30 kurhanów, o średnicy od 8 do 12m. Kręgi Kamienne dają dowód pierwotnej kultury zamierzchłych czasów i stanowią ciekawy przedmiot badań archeologicznych.

    Ponadto Bory Tucholskie stanowią doskonałe miejsce do spędzania wolnego czasu na wodą. Występuje tu wiele jezior, które zajmują 11 procent powierzchni obszaru parku. Największe z nich to: Wielkie Gacno, Małe Gacno, Wielkie Krzywce, Zielone, czy Ostrowite. Odwiedzając te tereny, możemy napotkać na niezwykłą ciekawostkę tzw. Szlak Strugi Siedmiu Jezior, jest to 7 jezior: Zielone, Główka, Skrzynka, Bełczak, Mielnica, Płęsno, Jeleń, które są połączone ze sobą ciekiem wodnym o nazwie Ostrowicka Struga. Przez bory przepływają rzeki Brda i Wda, które są jednymi z najbardziej malowniczych szlaków kajakowych w całej Europie. Swoje miejsce znajdą tu również amatorzy pieszych wędrówek, wypraw na dwóch kółkach, wędkarze czy grzybiarze. Bory Tucholskie mają mnóstwo do zaoferowania, a najlepiej przekonać się o tym samemu!

  • Guma też jest z lasu!

    Guma też jest z lasu!

    Żujemy ją z kilku powodów – chcemy odświeżyć oddech, oczyścić zęby po posiłku lub po prostu cieszyć się przez chwilę ulubionym smakiem. Mowa o gumie do żucia. Dziś jej święto! Czy wiedzieliście, że guma do żucia pochodzi z lasu? A konkretnie z żywicy drzew iglastych. Żuli ją już starożytni Grecy oraz Majowie. Pierwszą współcześnie znaną gumę do żucia pochodziła z żywicy świerka.

    Kilka faktów historycznych… W 1848 roku wyprodukował ją amerykański przedsiębiorca John Curtis. Co ciekawe, w pierwszych gumach można było natrafić na igły świerkowe. Ot, taka niemiła niespodzianka dla żujących. Na szczęście dzięki rozwojowi procesu produkcji jakoś gum była coraz lepsza, z czasem zaczęto dodawać do niej również przyjemne smaki i zapachy, poprawiono też jej lepkość. Dzięki temu żując gumę możemy dziś nadmuchować balony.

    W 1869 roku gumę do żucia opatentował inny Amerykanin, William Finley Semple – dentysta ze stanu Ohio.Gumę do żucia możemy dziś kupić praktycznie w każdym sklepie. Możemy też spróbować zrobić ją sami. Wystarczy zebrać zaschniętą żywicę (nie klejącą, najlepiej z sosny lub świerku), w ramach dezynfekcji wrzucić do gorącej wody, a gdy wypłynie na powierzchnię będziemy mieli gumę gotową do żucia. Taka guma oczyszcza zęby, zabija szkodliwe bakterie i poprawia ukrwienie naszych dziąseł.

  • Zabójczy olej palmowy!

    Zabójczy olej palmowy!

    Olej palmowy – z nazwy pozornie egzotyczny, ale obecny praktycznie w każdym domu. Zawiera go blisko 50 procent produktów spożywczych, kosmetycznych czy biopaliw (wykorzystuje się go na szeroką skalę do produkcji margaryny, słodyczy, chipsów, żywności dla niemowląt, mydła, świec i smarów). Niestety, jego produkcja wiąże się z  rabunkowym pozyskiwaniem terenów pod uprawy palmy olejowej, procederze tragicznym w skutkach dla natury i człowieka. Przy okazji przypadającego 1 lutego Międzynarodowego Dnia bez Oleju Palmowego warto przypomnieć sobie o szkodliwości tej popularnej „substancji”.  

    Niekontrolowana wycinka lasów tropikalnych pod palmę olejową początkowo dotyczyła głównie Indonezji i Malezji, ale dziś jest już problemem globalnym. Celowe wypalanie obszarów leśnych na Borneo i Sumatrze pod nowe uprawy palmy olejowej doprowadziło do największej jak dotąd katastrofy ekologicznej XXI wieku. Ekolodzy mówią wprost, to „zbrodnia przeciwko ludzkości”. Naukowcy oszacowali, że pyły i zanieczyszczenia spowodowane pożarami w Indonezji spowodowały choroby i śmierć ponad 100 tys. ludzi. Satelity NASA rocznie wychwytują ponad 120 tys. pożarów lasów tropikalnych w Indonezji, emitujących do atmosfery więcej CO2 niż cała gospodarka Stanów Zjednoczonych.

    Produkcja oleju palmowego doprowadza do utraty olbrzymich powierzchni lasów. Chemikalia stosowane na konwencjonalnych plantacjach zanieczyszczają glebę, środowisko i wodę. Wylesianie pod palmę olejową jest  tragedią dla lokalnych społeczności, które tracą w ten sposób dostęp do czystej wody pitnej, a kurczące się zasoby ryb w rzekach powodują coraz większe niedobory w pożywieniu.

    Niestety, za tę klęskę odpowiedzialny jest każdy kupujący produkty zawierające niecertyfikowany olej palmowy. Pamiętajmy, jak ważne jest dokonywanie świadomych wyborów konsumenckich!