Strona główna Blog O projekcie Kontakt
🌱 Wesprzyj nas

Tag: bioróżnorodność

  • Dary lasu

    Dary lasu

    Leśna spiżarnia lipca — jagody, kurki, lipy i życie zapylaczy
    Dary lasu
    Dary lasu

    Leśna spiżarnia lipca — jagody, kurki, lipy i życie zapylaczy

    15 lipca 2026

    Lipiec w lesie ma smak fioletowych palców, zapach kwitnącej lipy i cichy szelest koszyka, w którym obok jagód lądują pierwsze kurki. To miesiąc, w którym las wygląda jak spiżarnia otwarta na oścież. Ale za każdym owocem, grzybem i kwiatem stoi niewidoczna praca: wilgoć zatrzymana w glebie, grzybnia ukryta pod mchem, pszczoły, trzmiele, bzygi i motyle, które od świtu do zmierzchu przenoszą życie z kwiatu na kwiat.

    VI–IX
    od końca czerwca, a w górach nawet do września dojrzewają owoce borówki czarnej
    lipiec
    miesiąc lipowego zapachu, letnich pożytków i pracy zapylaczy
    1/10
    gatunków pszczół i motyli w UE jest na skraju wyginięcia
    80%+
    upraw w UE zależy bezpośrednio lub pośrednio od zapylania

    Las, który karmi — ale nie tylko ludzi

    Najłatwiej zauważyć to, co mieści się w dłoni: jagodę, malinę, poziomkę, kurkę, liść mięty rosnącej przy wilgotnym rowie. Lipiec rzeczywiście jest jednym z najbardziej obfitych miesięcy w leśnym kalendarzu. Po czerwcowych poziomkach przychodzi czas borówki czernicy, nazywanej po prostu czarną jagodą. Pod koniec miesiąca w cieplejszych miejscach pojawiają się maliny i jeżyny, a po deszczowych dniach ściółka potrafi nagle rozjaśnić się żółtymi kapeluszami kurek.

    Ale leśna spiżarnia nie jest sklepem samoobsługowym. Owoce borówki są pokarmem dla ptaków i ssaków, grzyby są widoczną częścią znacznie większej sieci podziemnej, a kwiat lipy jest letnią stacją benzynową dla owadów. To, co człowiek nazywa „darami lasu”, dla lasu jest obiegiem energii, nasion, cukrów, zarodników i relacji.

    Właśnie dlatego warto zbierać tak, jakbyśmy byli gośćmi, a nie właścicielami. Garść jagód do koszyka — tak. Wyrywanie krzewinek, łamanie gałęzi, rozdeptywanie młodych roślin i czesanie runa plastikowym grzebieniem — nie. Las odwdzięcza się obfitością tylko wtedy, gdy zostawiamy mu zdolność do odrastania.

    Zasada lipcowej spiżarni

    Zbieraj tylko to, co dobrze rozpoznajesz, bierz tyle, ile naprawdę wykorzystasz, i zostaw część owoców, kwiatów oraz grzybów dla zwierząt, owadów i samego lasu. Najlepszy zbieracz wraca z koszykiem pełnym smaków, ale z lasem niemal nietkniętym.

    Jagody — fioletowy początek lata

    Borówka czernica (Vaccinium myrtillus) to jedna z najbardziej rozpoznawalnych roślin polskich lasów. Tworzy niskie krzewinki, lubi kwaśne gleby i półcień, a jej owoce barwią palce mocniej niż niejeden atrament. Dla dzieci to smak wakacji, dla dorosłych — powrót do prostego rytuału: przykucnąć, odgarnąć liście, zobaczyć pierwszą ciemną jagodę i nagle zwolnić.

    Owoce dojrzewają zwykle od końca czerwca, a w chłodniejszych, górskich rejonach mogą utrzymywać się nawet do września. Lipiec jest jednak czasem najpełniejszego zbioru. Wtedy borówczyska przyciągają ludzi, sójki, kosy, drozdy, lisy, kuny, niedźwiedzie w górach i mnóstwo drobnych owadów. Każdy korzysta inaczej. Człowiek szuka smaku, zwierzęta energii, roślina — szansy, że jej nasiona zostaną przeniesione dalej.

    Największym błędem jest traktowanie jagodziska jak pola uprawnego. Borówka jest krzewinką wieloletnią. Uszkodzona nie odbudowuje się z dnia na dzień. Dlatego owoce powinno się zrywać delikatnie, bez wyrywania pędów i bez używania narzędzi, które kaleczą liście oraz młode przyrosty. Dzisiejszy koszyk nie może kosztować lasu przyszłorocznego kwitnienia.

    Leśna obfitość nie zaczyna się w koszyku. Zaczyna się dużo wcześniej: w kwiecie odwiedzonym przez owada, w deszczu zatrzymanym przez ściółkę i w krzewince, której nikt nie wyrwał dla kilku dodatkowych garści owoców. Fundacja Sadzimy Lasy

    Kurki — złoto po deszczu

    Kurka, czyli pieprznik jadalny (Cantharellus cibarius), jest jednym z tych grzybów, które potrafią zmienić zwykły spacer w wyprawę łowcy skarbów. Nie rośnie tam, gdzie chcemy. Pojawia się tam, gdzie pasują jej warunki: odpowiednia wilgotność, kwaśna gleba, bliskość drzew i podziemna współpraca z ich korzeniami. Po lipcowym deszczu potrafi wyskoczyć całymi grupami, jakby ktoś rozsypał po mchu garść żółtych guzików.

    Warto pamiętać, że grzyb, który widzimy, jest tylko owocnikiem. Prawdziwe życie toczy się pod ziemią, w grzybni. Dlatego grzybobranie nie powinno wyglądać jak przekopywanie ściółki. Najlepiej wykręcać lub delikatnie odcinać owocniki, zasłaniać miejsce po grzybie mchem i nie rozgarniać runa na dużej powierzchni. Las nie potrzebuje po nas śladów, tylko spokoju.

    Kurka jest ceniona, ale ma też sobowtóry. Najczęściej wspomina się lisówkę pomarańczową, która może zmylić niedoświadczonego zbieracza. Dlatego obowiązuje żelazna zasada: nie znasz — nie zbieraj. A jeśli masz wątpliwości, skorzystaj z pomocy grzyboznawcy lub klasyfikatora grzybów w stacji sanitarno-epidemiologicznej. Smak lipca nie jest wart ryzyka.

    Nie rób w lesie

    • Nie używaj grzebieni do jagóduszkadzają liście, pędy i przyszłe owocowanie
    • Nie rozkopuj ściółki w poszukiwaniu grzybówniszczysz mikroświat grzybni, owadów i siewek
    • Nie zrywaj całych gałęzi lipykwiaty są pokarmem dla owadów, nie dekoracją do połamania
    • Nie zbieraj roślin w miejscach objętych zakazemrezerwaty i ostoje mają chronić najcenniejsze siedliska

    Zbieraj mądrze

    • Zrywaj jagody ręcznie i delikatnietak, by krzewinka mogła dalej żyć
    • Bierz tylko grzyby pewnie rozpoznanewątpliwości zostaw w lesie albo skonsultuj
    • Zostaw część owoców zwierzętomlas karmi wiele gatunków naraz
    • Idź po ścieżkach, nie przez młode uprawysadzonki są kruche, a runo łatwo zniszczyć

    Lipa — drzewo, od którego pachnie miesiąc

    Nieprzypadkowo lipiec brzmi jak lipa. Kiedy drzewa kwitną, nawet zwykła droga przez wieś, park albo skraj lasu zamienia się w pachnący korytarz. Lipa drobnolistna i szerokolistna różnią się terminem kwitnienia, a pogoda potrafi ten kalendarz przesuwać, ale przełom czerwca i lipca to czas, w którym ich obecność czuje się z daleka.

    Dla ludzi kwiat lipy kojarzy się z naparem, miodem i cieniem. Dla owadów jest czymś znacznie pilniejszym: źródłem nektaru i pyłku. Kwitnące lipy odwiedzają pszczoły miodne, trzmiele, dzikie pszczoły samotnice, bzygi, muchówki, motyle i chrząszcze. Pod koroną słychać wtedy jednostajny, niski szum — nie szum liści, ale pracę setek skrzydeł.

    Lipa jest też ważnym drzewem dla różnorodnego lasu. Daje pokarm owadom, cień ludziom i zwierzętom, a jej liście rozkładają się w ściółce, wzbogacając glebę. W sadzonych dziś lasach mieszanych jest więc nie tylko ładnym dodatkiem. Jest jednym z drzew, które pomagają budować odporność, mikroklimat i bazę pokarmową dla całej sieci życia.

    Zapylacze — niewidzialni kucharze leśnej spiżarni

    Gdy mówimy „zapylacze”, wiele osób widzi tylko pszczołę miodną. Tymczasem w lesie pracuje cała armia owadów: dzikie pszczoły, trzmiele, bzygi, muchówki, motyle dzienne i nocne, a także część chrząszczy. Nie wszystkie są efektowne. Nie wszystkie bzyczą głośno. Ale bez nich wiele roślin nie wydałoby owoców, a lipcowa spiżarnia byłaby znacznie uboższa.

    Skala problemu jest poważna. Ministerstwo Klimatu i Środowiska przypomina, że w Unii Europejskiej 1/10 gatunków pszczół i motyli jest na skraju wyginięcia, a liczebność 1/3 gatunków spada. Ponad 80% upraw w UE zależy bezpośrednio lub pośrednio od zapylania. To brzmi jak temat rolniczy, ale zaczyna się również w lesie: na skrajach dróg, zrębach, polanach, w starych dziuplach, martwym drewnie, ziołoroślach i kwitnących drzewach.

    Dzikie zapylacze potrzebują nie tylko kwiatów, ale też miejsc do życia. Jedne gniazdują w ziemi, inne w pustych łodygach, szczelinach drewna, próchniejących pniach albo starych drzewach. Dlatego „porządkowanie” każdego skrawka przyrody może być dla nich stratą. Martwe drewno, dzikie pobocze, niekoszona łąka, kępa jeżyn i lipa przy skraju lasu to nie bałagan. To infrastruktura życia.

    Dlaczego sadzimy różnorodnie

    Las złożony z wielu gatunków drzew i krzewów kwitnie dłużej, daje bardziej zróżnicowany pokarm i tworzy więcej schronień. Lipa, klon, jarząb, dzika jabłoń, głóg, kruszyna czy malina leśna wspierają nie tylko krajobraz, ale też owady, ptaki i przyszłe owocowanie.

    Leśna spiżarnia potrzebuje wody i cienia

    Jagody nie dojrzewają bez wilgoci, kurki nie pojawiają się bez deszczu, a kwitnące lipy gorzej nektarują w czasie suszy i upału. Lipcowa obfitość zależy więc od czegoś, czego często nie widzimy: od wody zatrzymanej w glebie, od ściółki, która chroni ją przed wysychaniem, od cienia koron i od różnorodności roślin, które tworzą chłodniejszy mikroklimat.

    To szczególnie ważne w młodych lasach. Dopóki sadzonki są niskie, nie dają jeszcze własnego cienia. Trawy i jeżyny mogą je zagłuszać, a słońce szybciej wysusza odkrytą glebę. Z czasem, jeśli młody las przetrwa, zacznie sam budować warunki dla kolejnych pokoleń: więcej ściółki, więcej grzybów, więcej owadów, więcej ptaków i więcej owoców.

    Dlatego sadzenie lasu nie kończy się na wbiciu sadzonki w ziemię. Prawdziwa praca polega na tym, by stworzyć miejsce, które będzie potrafiło karmić i chronić życie przez dziesięciolecia: ludzi spacerujących z koszykiem, ptaki szukające jagód, pszczoły szukające nektaru i grzybnię oplatającą korzenie drzew.

    Co możemy zrobić w lipcu

    Możemy zacząć od prostych gestów. Zbierać jagody ręcznie. Nie rozdeptywać młodych sadzonek. Brać tylko znane grzyby. Nie łamać gałęzi lipy dla kilku kwiatów. Nie zostawiać śmieci, bo leśna spiżarnia nie jest kuchnią jednorazowego użytku. Nie wchodzić tam, gdzie obowiązuje zakaz, i nie traktować każdego dzikiego miejsca jak zasobu do opróżnienia.

    Możemy też pomagać zapylaczom poza lasem: sadzić rośliny miododajne, ograniczać opryski, zostawiać fragment nieskoszonego trawnika, budować proste poidełka i nie usuwać bez potrzeby suchych łodyg czy martwego drewna. Dla owada kilka metrów dzikiego brzegu ogrodu może być różnicą między przetrwaniem a brakiem miejsca do gniazdowania.

    Lipiec uczy, że las karmi nie dlatego, że ktoś go do tego zmusza. Karmi, bo działa jako sieć: korzenie współpracują z grzybami, kwiaty z owadami, owoce ze zwierzętami, a ściółka z wodą. Człowiek może być częścią tej sieci — pod warunkiem, że wchodzi do niej z wdzięcznością, nie z zachłannością.

    Posadź las, który będzie karmił życie

    Pomóż nam tworzyć różnorodne, wielogatunkowe lasy na Dolnym Śląsku — z lipami, krzewami, cieniem, ściółką i przestrzenią dla zapylaczy. Taki las daje więcej niż drewno: daje wodę, owoce, grzyby, schronienie i przyszłość.

    Wesprzyj sadzenie lasu
    Fundacja Sadzimy Lasy  ·  sadzimylasy.org
  • Runo leśne

    Runo leśne

    Zielony kobierzec lasu — tajemnicze życie runa leśnego
    Blog
    Flora · Runo leśne

    Zielony kobierzec lasu — tajemnicze życie runa leśnego

    8 czerwca 2026  ·  Fundacja Sadzimylasy

    Wchodzisz do lasu i patrzysz w górę — na korony drzew, na plamy nieba między gałęziami. A pod stopami? Zazwyczaj nic. Tymczasem każdy krok stawiasz na jednej z najbardziej złożonych warstw ekosystemu leśnego: na runie. To właśnie tutaj, w wąskim pasie od ściółki do pół metra wzwyż, toczy się życie, bez którego las nie mógłby istnieć.

    9,3 mln
    hektarów lasów w Polsce — 29,6% powierzchni kraju
    40–50%
    prognozowany spadek zasięgu borówki czarnej do końca XXI wieku
    ~600
    gatunków roślin naczyniowych tworzących runo w polskich lasach
    ~597 tys.
    hektarów lasów pod zarządem RDLP Wrocław na Dolnym Śląsku

    Czym w ogóle jest runo?

    Runo leśne to warstwa roślinności rozciągająca się między ściółką a wysokością około 50–60 centymetrów. Tworzą ją rośliny zielne, krzewinki, mchy, porosty i siewki drzew — wszystko, co zdołało wyrosnąć w leśnym półmroku. To nie jest przypadkowy zbiór gatunków. Każdy z nich zajmuje tu swoje miejsce dzięki ściśle określonym wymaganiom co do ilości światła, wilgotności i składu gleby.

    Leśnicy wiedzą o tym od dawna: to właśnie skład runa mówi im, z jakim typem siedliska mają do czynienia. Dominacja borówki czarnej (Vaccinium myrtillus) wskazuje na ubogie, kwaśne gleby borów sosnowych. Gęste kobierce konwalii majowej (Convallaria majalis) pojawiają się tam, gdzie żyzność gleby jest nieco wyższa. Przylaszczka pospolita (Hepatica nobilis), kwitnąca jako jedna z pierwszych jeszcze przed rozwojem liści na drzewach, wybiera żyzne miejsca. Runo to żywy wskaźnik zdrowia lasu — precyzyjniejszy niż niejedne laboratoryjne testy.

    W Polsce w runie naszych lasów rośnie około 600 gatunków roślin naczyniowych. Część z nich objęta jest ochroną ścisłą: przylaszczka, lilia złotogłów (Lilium martagon), wawrzynek wilczełyko (Daphne mezereum). Ich zbiór i niszczenie są zakazane, choć w lasach podmiejskich wciąż można natknąć się na wyrwane z korzeniami okazy.

    Wiosna w runie: wyścig z cieniem

    Czerwiec to dobry moment, żeby zobaczyć runo w pełnej okazałości — wiosenne efemeryki już przekwitły, a krzewinki i rośliny cieniolubne weszły w szczyt wegetacji. Warto jednak cofnąć się myślami o kilka tygodni, bo właśnie wiosną w runie rozgrywa się jeden z najpiękniejszych wyścigów w przyrodzie.

    Zawilec gajowy (Anemone nemorosa) pojawia się w marcu i kwietniu, gdy drzewa są jeszcze bezlistne i przez gałęzie pada pełne światło słoneczne. W ciągu kilku tygodni zdąży wykiełkować, zakwitnąć, zapylić się i zmagazynować energię w podziemnych kłączach — zanim nad nim zamknie się zielony dach listowia i zacznie sezon cienia. To roślina, która dosłownie liczy czas. Botanicy nazywają taki tryb życia strategią geofitów wiosennych — rośliny kończą cykl wegetacyjny zanim las zacieni dno.

    Borówka czarna (Vaccinium myrtillus) gra zupełnie inną rolę: nie śpieszy się, nie znika pod ziemią. Jej drobne, skórzaste liście utrzymują się przez cały sezon wegetacyjny, a zielonkawoczerwone kwiaty widać już w maju. Właśnie teraz, na początku czerwca, na dolnośląskich borówczyskach pojawiają się pierwsze niedojrzałe owoce — ciemnozielone kulki, które za kilka tygodni zamienią się w soczystą, ciemnoniebieską słodycz. Owoce borówki dojrzewają od lipca do września i są jednym z ważniejszych leśnych zasobów pokarmowych dla ptaków i ssaków.

    Borówka czarna to nie tylko smaczny owoc. Krzewinki tworzą zwarte pokrywy, chroniąc glebę przed erozją i jej przesychaniem. Stanowią ważne siedlisko dla licznych owadów, a ich owoce są istotnym źródłem pokarmu dla ptaków i ssaków. Borówki uczestniczą także w obiegu węgla — jako element runa leśnego magazynują materię organiczną i wpływają na funkcjonowanie całego ekosystemu. — Lasy Państwowe, „Borówka a zmiana klimatu”, kwiecień 2026

    Dolny Śląsk: runo między górą a nizią

    Dolny Śląsk to pod względem runa leśnego wyjątkowo zróżnicowany region. RDLP Wrocław zarządza blisko 597 tysiącami hektarów lasów, które rozciągają się od piaszczystych borów Borów Dolnośląskich na północy, przez żyzne grądy Wzgórz Trzebnickich, aż po buczyny Sudetów i Karkonoszy na południu.

    W Borach Dolnośląskich — największym kompleksie leśnym regionu — runo to przede wszystkim morze borówki czarnej, borówki brusznicy (Vaccinium vitis-idaea) i torfowców. Gleba jest tu uboga i kwaśna, więc runo jest stosunkowo ubogie gatunkowo, ale za to niesamowicie rozległe — w sezonie kwitnienia można poczuć słodki zapach borówczysk z daleka. Zupełnie inaczej wygląda runo buczyn sudeckich: tu dominują szczawik zajęczy (Oxalis acetosella), czworolist pospolity (Paris quadrifolia) i różne gatunki paproci. W buczynach karkonoskich, powyżej 700 metrów nad poziomem morza, runo ustępuje na rzecz traw, turzyc i borówki czarnej w formie wysokogórskiej.

    Ta różnorodność sprawia, że Dolny Śląsk jest interesującym laboratorium przyrodniczym — ale też regionem, który stosunkowo szybko odczuje zmiany klimatu. Najnowsze modele naukowe prognozują, że do końca XXI wieku zasięg odpowiednich warunków dla borówki czarnej w Europie zmniejszy się o 40–50 procent. Największe straty przewidywane są w Europie Środkowej. Zasięg gatunku będzie się przesuwał na północ i w wyższe partie gór.

    Co możemy zrobić?

    Runo leśne jest zaskakująco wrażliwe na ludzką obecność. Wystarczy kilka sezonów intensywnego deptania, żeby w runie podmiejskich lasów zniknęły rzadsze gatunki — zostają tylko najtwardsze trawy i chwasty. Kilka zasad pozwala to ograniczyć.

    Przede wszystkim: trzymaj się wyznaczonych ścieżek. Las ma wydeptane szlaki nie bez powodu — poza nimi gleba szybko się ubija, a korzenie roślin runa niszczą się bezpowrotnie. Nie zbieraj roślin chronionych: przylaszczki, lilii złotogłów, wawrzynka wilczełyko — nawet pojedynczego kwiatka. Jeśli zbierasz borówki, rób to z umiarem i bez wyrywania całych pędów. A jeśli chcesz zrobić coś więcej — wesprzyj sadzenie nowych drzew. Las z dobrze ukształtowaną strukturą warstwową to jedyna gwarancja, że za pięćdziesiąt lat runo nadal będzie tam, gdzie jest teraz.

    Warto też ograniczyć wywóz ściółki z lasu. Opadłe liście i igły rozkładają się przez grzyby i bakterie, tworząc próchnicę, która jest dosłownym podłożem runa. Las pozbawiony ściółki to las pozbawiony przyszłości — i właśnie dlatego zbieranie mchów, paproci i liści do dekoracji domów jest nie tylko zakazane, ale też ekologicznie szkodliwe.

    Runo leśne zniknie ciszej niż duże drzewo. Nie będzie głośnego trzasku, nie będzie widocznych kikutów. Pewnego dnia wejdziesz do lasu i zobaczysz tylko brązową ściółkę. Dlatego warto zacząć dbać o nie już dziś.

    Posadź drzewo — daj runie fundament

    Runo żyje w cieniu drzew. Bez lasu nie ma runa — bez runa las obumiera od dołu. Każde sadzone przez nas drzewo to przyszłe schronienie dla setek roślin żyjących u jego stóp.

    Dołącz do akcji sadzenia →
    © 2026 sadzimylasy.org
  • Rewolucja w polskim lesie

    Rewolucja w polskim lesie

    Dlaczego sadzisz buk, nie sosnę? Rewolucja w polskim lesie
    Blog leśny
    🌲 Las i klimat  ·  Kwiecień 2026

    Polskie lasy będą ciemniejsze — i to dobra wiadomość

    15.04.2026  ·  czas czytania: ok. 6 min  ·  sadzimylasy.org

    Wiosna 2026 przyniosła coś, co jeszcze dekadę temu brzmiałoby jak paradoks: polscy leśnicy sadzą mniej sosen, a więcej buków i dębów. To nie przypadek ani moda — to odpowiedź na twarde dane naukowe. Trwa cicha rewolucja w polskim lesie, której skutki zobaczymy za 50 lat. I dobrze, że już teraz ją rozumiemy.

    107 700
    drzew posadzonych w akcji Wiosna 2026
    60%
    polskich lasów zajmuje sosna zwyczajna
    19,5 mln
    sadzonek w wiosennej kampanii Lasów Państwowych 2026
    40%
    więcej CO₂ pochłaniają lasy liściaste niż monokultury sosnowe

    Sosna: królowa, która traci tron

    Sosna pospolita (Pinus sylvestris) przez wieki była filarem polskiego leśnictwa. Szybko rosła, dawała drewno budowlane i papiernicze, dobrze radziła sobie na ubogich piaskowych glebach. Dziś zajmuje aż 60% powierzchni polskich lasów — to ogromna monokultura, która przez dziesięciolecia wyglądała jak sukces.

    Ale klimat zmienił reguły gry. Długie susze, rekordowe temperatury, masowe żerowanie kornika drukarza (Ips typographus) — to wszystko uderza przede wszystkim w sosny i świerki. Naukowcy z Instytutu Dendrologii Polskiej Akademii Nauk obliczyli, że do roku 2061–2080 aż 75% polskich drzewostanów znajdzie się poza swoim optimum klimatycznym. Trzy czwarte lasu — poza strefą komfortu. To liczba, która powinna robić wrażenie.

    Co to znaczy w praktyce? Drzewa rosnące poza optimum klimatycznym są osłabione, wolniej rosną, gorzej się regenerują po zimie i łatwiej padają ofiarą chorób oraz szkodników. Polska sosna nie wymrze z dnia na dzień, ale jej stopniowe ustępowanie jest przesądzone — o ile nie zadziałamy teraz.

    Ciemniejszy las, zdrowszy las

    „Lasy będą miały mniej gatunków iglastych, a więcej liściastych. Lasy będą po prostu ciemniejsze.” — Dr hab. Marcin Dyderski, Instytut Dendrologii PAN

    Słowa dr hab. Marcina Dyderskiego brzmią jak prognoza, ale to właściwie dobra wiadomość. Lasy liściaste — bukowe, dębowe, grabowe — są gęstsze, wilgotniejsze i bardziej zróżnicowane. Tworzą zupełnie inne mikrośrodowisko niż jasne, suche bory sosnowe. Więcej gatunków grzybów, owadów, ptaków. Głębsza warstwa próchnicy. I — co kluczowe w kontekście kryzysu klimatycznego — znacznie większa zdolność do pochłaniania dwutlenku węgla.

    Badania prowadzone przez naukowców ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie pokazują, że lasy mieszane z dębem i bukiem pochłaniają nawet o 30–40% więcej CO₂ niż monokultury sosnowe. To różnica, która w skali całej Polski przekłada się na miliony ton węgla rocznie. Lasy mieszane są też o 10–15% bardziej stabilne pod względem wzrostu — mniejsze ryzyko masowego zamierania przy ekstremalnych zdarzeniach pogodowych.

    Które gatunki wygrają, a które odejdą?

    ❌ Tracą optimum klimatyczne

    • Sosna pospolitaPinus sylvestris
    • Świerk pospolityPicea abies
    • Modrzew europejskiLarix decidua
    • Brzoza brodawkowataBetula pendula
    • Jodła pospolitaAbies alba

    ✅ Zyskają na znaczeniu

    • Dąb szypułkowyQuercus robur
    • Dąb bezszypułkowyQuercus petraea
    • Buk zwyczajnyFagus sylvatica
    • JaworAcer pseudoplatanus
    • Lipa drobnolistnaTilia cordata

    Nie chodzi o to, że sosna zniknie z polskiego krajobrazu — to gatunek zbyt dobrze przystosowany do ubogich gleb, by całkowicie ustąpić. Ale jej udział w nowych nasadzeniach będzie systematycznie malał. W akcji Wiosna 2026 widać to już wyraźnie: spośród 107 700 drzew posadzonych przez organizacje i społeczności, lwią część stanowią buki pospolite — w samym Szczecinie 11 000 buków, w powiecie włoszczowskim 16 000. W Łodzi sadzono sosny, brzozy i modrzewie, ale w mieszance z gatunkami liściastymi, nie w czystej monokulturze.

    Wiosna 2026: rekordowe sadzenie

    Kwiecień to najgorętszy miesiąc dla leśnictwa. Gleba jest już rozmrożona, ale drzewa nie zdążyły jeszcze wyjść z uśpienia — to idealny moment na przesadzanie młodych sadzonek. W tym roku Lasy Państwowe zaplanowały odnowienia i zalesienia na blisko 3 000 hektarów, sadząc łącznie 19,5 miliona sadzonek. Aż 8 milionów z nich to gatunki liściaste — proporcja, jakiej nie widziano jeszcze kilkanaście lat temu.

    Do tych liczb dochodzą działania organizacji społecznych. Posadzimy.pl uruchomiło akcję Wiosna 2026, która objęła osiem lokalizacji: od Gostynia przez Łódź po powiat lubaczowski. Wolontariusze, szkoły, rodziny z dziećmi — wszyscy sadząc jedno drzewo, współtworzą las, który przeżyje nas o kilka pokoleń.

    „Lasy mieszane są bardziej odporne na suszę, choroby i ekstremalne zjawiska pogodowe, lepiej też pełnią swoje naturalne i społeczne funkcje.” — Paweł Piekarczyk, leśniczy Nadleśnictwa Biała Podlaska

    Nadleśnictwo Biała Podlaska włączyło do akcji szkoły, harcerzy, seniorów i lokalne stowarzyszenia. To ważny sygnał: przebudowa lasu nie jest wyłącznie sprawą ekspertów. Jest sprawą każdego z nas. Każda sadzonka posadzona w odpowiednim miejscu to cegła w budowie odporniejszego ekosystemu.

    Podsumowanie

    Polskie lasy przechodzą najgłębszą transformację od czasu powojennych zalesień. Zamiast szybkorosnących monokultur sosnowych, sadzimy dziś mieszane drzewostany z bukiem, dębem, jaworem i lipą — gatunkami, które za 50 lat będą w pełni swojego optimum klimatycznego. To inwestycja na pokolenia, której efektów nie zobaczymy sami, ale której brak odczuliby nasi wnukowie.

    Jeśli chcesz być częścią tej zmiany — nie musisz być leśnikiem. Wystarczy jedno drzewo. Posadzone w dobrej wierze, w dobrym miejscu, będzie pracować na przyszłość przez całe dekady.

    Posadź drzewo, które przeżyje zmiany klimatu

    Razem z sadzimylasy.org możesz zasadzić buka, dęba lub jawora — gatunki, które będą stanowić kręgosłup polskich lasów w nadchodzących dekadach. Każda złotówka trafia wprost do gruntu.

    Sadź z nami →