Strona główna Blog O projekcie Kontakt
🌱 Wesprzyj nas

Tag: buk

  • Kto sadzi las?

    Kto sadzi las?

    Kto sadzi las bez łopaty? Sójki, wiewiórki i jesienne nasiona
    Ekologia
    Fauna · Flora · Ekologia lasu

    Kto sadzi las bez łopaty? Sójki, wiewiórki i jesienne nasiona

    Fundacja Sadzimy Lasy · 17 września 2026

    Jesienią pod dębami pojawiają się żołędzie, pod bukami leży bukiew, z klonów wirują skrzydlaki, a czerwone owoce jarzębu przyciągają ptaki. Można pomyśleć, że drzewa po prostu rozsypują swoje nasiona i czekają na szczęście. Tymczasem w lesie działa cała armia niepozornych „ogrodników”. Sójki przenoszą żołędzie i ukrywają je w ziemi, wiewiórki budują jesienne spiżarnie, ptaki roznoszą nasiona owoców, a wiatr zabiera najlżejsze nasiona nawet daleko od drzewa macierzystego. Nie używają szpadla, planu nasadzeń ani szkółki leśnej — a mimo to pomagają powstawać kolejnemu pokoleniu lasu.

    ~6 000
    żołędzi może zgromadzić jesienią jedna sójka
    4–8 lat
    może dzielić obfite lata nasienne dębów
    5–10 lat
    może wynosić odstęp między obfitym owocowaniem buka
    0 łopat
    potrzebują zwierzęta, wiatr i samosiew, żeby pomagać odnawiać las

    Las potrafi posadzić się sam

    Kiedy mówimy o powstawaniu nowego lasu, łatwo wyobrazić sobie ludzi z sadzonkami i szpadlami. To jednak tylko jedna z dróg.

    Lasy Państwowe definiują odnowienie lasu jako wprowadzenie kolejnego pokolenia drzew w sposób naturalny albo sztuczny. Nowe drzewa mogą więc zostać posadzone przez człowieka, wysiane albo pojawić się naturalnie z nasion.

    W naturalnym odnowieniu ogromne znaczenie ma samosiew, ale nasiona wcale nie muszą lądować dokładnie pod koroną drzewa, które je wyprodukowało. W ich przemieszczaniu uczestniczą wiatr, woda i zwierzęta.

    I właśnie jesienią ten niewidoczny system transportowy pracuje szczególnie intensywnie.

    Nasiono nie potrzebuje człowieka, aby rozpocząć podróż. Czasami wystarczy podmuch wiatru. Innym razem potrzebna jest sójka, wiewiórka albo ptak, który zjada owoc i odlatuje dalej. Fundacja Sadzimy Lasy

    Sójka — leśniczy z niebieskim piórkiem

    Sójkę (Garrulus glandarius) łatwo rozpoznać po charakterystycznych niebiesko-czarnych piórach na skrzydłach i donośnym głosie. Jesienią warto jednak zwrócić uwagę na jeszcze jedną jej cechę: zamiłowanie do żołędzi.

    Sójki zbierają owoce dębów i tworzą zapasy na późniejsze miesiące. Żołędzie są przenoszone i ukrywane w różnych miejscach, między innymi w ziemi. Dzięki temu ptak zapewnia sobie wysokoenergetyczne pożywienie na okres, kiedy zdobycie go będzie trudniejsze.

    Skala tej pracy może być imponująca. W publikacji edukacyjnej Lasów Państwowych podano, że jedna sójka może jesienią zgromadzić i ukryć około 10 tysięcy żołędzi.

    Ptaki potrafią odnajdywać wiele swoich skrytek, ale nie wszystkie nasiona zostają później wykorzystane. Jeśli żołądź przetrwa zimę i trafi na odpowiednie warunki, może wykiełkować.

    W ten sposób zwykłe magazynowanie pokarmu może stać się pierwszym etapem życia nowego dębu.

    Ciekawostka · sójka naprawdę pomaga dębom

    Żołądź jest ciężki i sam nie poleci daleko od drzewa macierzystego. Dlatego dla dębu zwierzę, które podniesie owoc, przeniesie go i zakopie w innym miejscu, jest niezwykle skutecznym „środkiem transportu”. Lasy Państwowe nazywają sójkę sprzymierzeńcem leśników właśnie dlatego, że część ukrytych żołędzi kiełkuje i daje początek nowym drzewom.

    Wiewiórka też zakłada leśne magazyny

    Podobną strategię stosuje wiewiórka pospolita (Sciurus vulgaris). Jesienią gromadzi zapasy pokarmu, które wykorzystuje w chłodniejszych miesiącach.

    Nasiona i orzechy mogą trafiać do dziupli i innych schowków, ale duża część zapasów jest również zakopywana w ziemi. Wiewiórka nie zapada w typowy, wielomiesięczny sen zimowy, dlatego magazyny są dla niej ważnym źródłem pokarmu.

    Jak wskazują Lasy Państwowe, wiewiórki mogą zgromadzić więcej zapasów, niż później wykorzystają. Niewydobyte nasiona mają szansę rozpocząć kiełkowanie.

    Oczywiście nie każdy zakopany żołądź czy orzeszek stanie się drzewem. Nasiono może zostać zjedzone przez inne zwierzę, zaatakowane przez grzyby, przeschnąć albo znaleźć się w miejscu nieodpowiednim do kiełkowania.

    Ale w skali całego lasu nawet niewielka część skutecznych „nasadzeń” wykonywanych przez tysiące zwierząt ma znaczenie.

    Dlaczego dąb potrzebuje kuriera

    Drzewa wykorzystują bardzo różne strategie rozsiewania potomstwa. Doskonale widać to, gdy porównamy dąb z brzozą czy klonem.

    Żołędzie dębu i bukiew są stosunkowo ciężkie. Spadają przede wszystkim w pobliżu drzewa macierzystego. Samodzielnie nie mają mechanizmu, który pozwoliłby im przelecieć kilkadziesiąt czy kilkaset metrów.

    Dlatego w ich rozprzestrzenianiu tak duże znaczenie mają zwierzęta. Lasy Państwowe wymieniają w tym kontekście między innymi sójki i wiewiórki.

    Zupełnie inną strategię mają gatunki produkujące lekkie nasiona. Brzozy, olsze, jesiony czy klony wykorzystują przede wszystkim transport powietrzny. Skrzydełka, błoniaste struktury i niewielka masa nasion zwiększają szansę, że wiatr przeniesie je poza bezpośrednie sąsiedztwo rośliny macierzystej.

    Ciężkie nasiona

    • Dąb żołędzie są przenoszone m.in. przez sójki i wiewiórki
    • Buk bukiew jest cennym jesiennym pokarmem wielu zwierząt
    • Leszczyna orzechy trafiają do zwierzęcych spiżarni

    Wiatrem niesieni

    • Brzoza bardzo drobne nasiona mogą być przenoszone przez wiatr
    • Klon skrzydlaki wirują i oddalają się od drzewa macierzystego
    • Olsza niewielkie nasiona mogą być rozsiewane poza koronę drzewa

    Ptak zjada owoc, a nasiono jedzie dalej

    Zwierzęta rozsiewają nie tylko żołędzie i orzechy. Jesienią w lesie dojrzewają także mięsiste owoce wielu drzew i krzewów.

    Czerwone owoce jarzębu przyciągają ptaki, podobnie jak owoce bzu, kaliny, derenia, kruszyny czy czeremchy. Dla zwierzęcia atrakcyjna jest mięsista część owocu, ale dla rośliny najważniejsze pozostaje ukryte wewnątrz nasiono.

    U części gatunków nasiona mogą przejść przez przewód pokarmowy ptaka i zostać wydalone nadal zdolne do kiełkowania. Ponieważ zwierzę przemieszcza się pomiędzy zjedzeniem owocu a pozostawieniem nasiona, roślina zyskuje transport.

    Właśnie dlatego jesienny krzew pełen owoców można traktować jak stację zaopatrzeniową działającą jednocześnie na rzecz zwierzęcia i rośliny.

    Nie każdy rok jest rokiem żołędzi

    Jesienna obfitość nie wygląda każdego roku tak samo. Drzewa wielu gatunków nie produkują ogromnej liczby nasion w każdym sezonie.

    Szczególnie dobrze widać to u gatunków ciężkonasiennych. Wyprodukowanie dużej ilości żołędzi czy bukwi wymaga od drzewa znacznego nakładu energii.

    Obfite lata nasienne dębów mogą pojawiać się mniej więcej co 4–8 lat, natomiast w przypadku buka odstęp może wynosić około 5–10 lat.

    Nie są to jednak terminy działające jak zegarek. Intensywność kwitnienia i owocowania zależy również od przebiegu pogody oraz lokalnych warunków.

    Rok wyjątkowo bogaty w żołędzie i bukiew jest ważny nie tylko dla przyszłego pokolenia drzew. To także ogromny zastrzyk pokarmu dla wielu mieszkańców lasu.

    Ciekawostka · rok nasienny to leśna uczta

    Żołędzie i bukiew są pokarmem m.in. dla dzików, jeleni, wiewiórek, sójek i drobnych gryzoni. Lata wyjątkowego urodzaju mogą więc wpływać nie tylko na liczbę kiełkujących drzew, ale również na dostępność pokarmu dla całej grupy leśnych zwierząt.

    Dlaczego drzewo nie zatrzymuje nasion pod sobą?

    Dla młodego drzewa kiełkowanie tuż obok własnego rodzica nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem.

    Pod dużą koroną może brakować światła, a nowe pokolenie musi konkurować z dorosłym drzewem i innymi roślinami o wodę, składniki mineralne oraz przestrzeń.

    Rozsiewanie pozwala części nasion znaleźć się dalej: na skraju drzewostanu, w luce powstałej po przewróconym drzewie, na odsłoniętej glebie albo w innym miejscu, gdzie warunki do kiełkowania okażą się korzystniejsze.

    Zwierzę, które zakopuje żołądź, robi więc coś szczególnie interesującego: nie tylko transportuje nasiono, lecz także umieszcza je w glebie.

    Oczywiście sójka robi to dla siebie, a nie po to, żeby pomagać dębom. Z punktu widzenia lasu efekt uboczny może być jednak niezwykle cenny.

    Sójka nie sadzi dębu dlatego, że chce stworzyć las. Zakopuje żołądź, bo robi zapasy. Las korzysta z tego, że interes zwierzęcia i interes rośliny czasami spotykają się dokładnie w tym samym miejscu. Fundacja Sadzimy Lasy

    Czy naturalne odnowienie oznacza, że człowiek jest niepotrzebny?

    Nie. Naturalne odnowienie i sadzenie nie są konkurencyjnymi ideami, z których trzeba wybrać tylko jedną.

    W jednych miejscach istnieją warunki, w których nowe pokolenie drzew może skutecznie pojawić się z naturalnego obsiewu. W innych brakuje odpowiednich drzew nasiennych, skład gatunkowy wymaga przebudowy albo warunki siedliskowe sprawiają, że konieczne jest aktywne wprowadzanie sadzonek.

    Dlatego dobra odbudowa lasu zaczyna się nie od pytania: „ile drzew możemy tu posadzić?”, lecz: „czego potrzebuje to konkretne siedlisko?”

    Czasami odpowiedzią będzie sadzenie. Innym razem wspieranie naturalnego odnowienia. A często najlepsze rezultaty daje rozsądne wykorzystanie obu mechanizmów.

    Las sadzą również ci, których prawie nie zauważamy

    Historia sójki i żołędzia pokazuje coś ważnego: las jest rezultatem tysięcy zależności.

    Drzewo daje zwierzęciu pokarm. Zwierzę przenosi nasiono. Nieodnaleziony zapas kiełkuje. Młody dąb staje się częścią kolejnego pokolenia drzew, a za kilkadziesiąt lat sam może rozpocząć produkcję żołędzi.

    Wiatr wykonuje inną część pracy. Ptaki żywiące się owocami — kolejną. Wiewiórki tworzą swoje spiżarnie, a każde z tych działań może nieświadomie przenieść roślinę w nowe miejsce.

    Dlatego jesienią warto spojrzeć na żołądź leżący na ścieżce trochę inaczej. Nie jest tylko owocem spadającym z drzewa. To potencjalny początek kolejnego dębu — pod warunkiem, że trafi we właściwe miejsce, przetrwa i dostanie swoją szansę.

    Las nie zawsze potrzebuje łopaty, żeby rozpocząć nowe pokolenie. Czasami potrzebuje sójki.

    Pomagamy naturze tam, gdzie las potrzebuje wsparcia

    Zdrowy las powstaje dzięki wielu procesom — naturalnemu odnowieniu, pracy zwierząt, nasionom i odpowiedzialnemu sadzeniu. Pomóż nam tworzyć różnorodne lasy dopasowane do lokalnych siedlisk.

    Wesprzyj sadzenie lasu
    Fundacja Sadzimy Lasy · sadzimylasy.org
  • Które drzewo rośnie szybciej?

    Które drzewo rośnie szybciej?

    Które drzewo rośnie najszybciej? Ranking tempa wzrostu polskich drzew
    Flora
    Kategoria A · Flora Leśna

    Wyścig do nieba — które drzewo rośnie najszybciej i dlaczego to nie takie proste

    26 czerwca 2026 &nbsp

    Topola osikowa potrafi dodać półtora metra wzrostu w ciągu jednego sezonu wegetacyjnego. Brzoza przejmuje wylesione poletko, zanim zdążysz wrócić z urlopu. A sosna — największa królowa polskich lasów, zajmująca blisko 60 procent naszych drzewostanów — potrzebuje trzydziestu lat, żeby sięgnąć dachu bloku. Ale w dobie kryzysu klimatycznego pytanie „co rośnie najszybciej?” nabiera zupełnie nowego, nieoczekiwanego wymiaru.

    150 cm
    Max przyrost roczny topoli osikowej w dobrych warunkach
    60%
    Udział sosny zwyczajnej w polskich lasach
    500 mln
    Drzew sadzimy w Polsce każdego roku
    2061–80
    Horyzont utraty optimum klimatycznego sosny w Polsce

    Rekordziści polskich lasów — ranking z liczbami

    Gdy mówimy o tempie wzrostu drzew leśnych, kluczową miarą jest przyrost wysokości na rok — ile centymetrów drzewo zyskuje w typowym sezonie wegetacyjnym. Warto pamiętać, że liczby te dotyczą drzew w optymalnych warunkach glebowych i klimatycznych, w najbardziej dynamicznej fazie wzrostu, zazwyczaj między 5. a 20. rokiem życia. Potem każdy gatunek stopniowo zwalnia.

    Gatunek Przyrost roczny Uwagi Szybkość
    Topola osikowaPopulus tremula 120–150 cm 30 m w 10–15 lat ekspresowa
    Wierzba białaSalix alba 100–120 cm wilgotne doliny bardzo szybka
    Brzoza brodawkowataBetula pendula 60–100 cm 20 m w 15–25 lat szybka
    Sosna zwyczajnaPinus sylvestris 50–80 cm 30 m w 30–40 lat umiarkowana
    Modrzew europejskiLarix decidua 40–60 cm najszybszy iglasty umiarkowana
    Buk zwyczajnyFagus sylvatica 25–40 cm rośnie w cieniu powolna
    Dąb szypułkowyQuercus robur 20–35 cm dojrzałość po 80–100 latach powolna

    Liderem jest bezsprzecznie topola osikowa — gatunek pionierski, który jako jeden z pierwszych pojawia się na otwartych, zaburzonych terenach. Nie bez powodu leśnicy mówią, że topola „nie pyta o pozwolenie”: jej puchate nasiona potrafią przelecieć kilometry i zakiełkować niemal wszędzie. Tuż za nią plasuje się wierzba biała (Salix alba), królująca wzdłuż rzek całej Polski — w tym licznych dolnośląskich dolin Odry, Nysy Kłodzkiej i Bobru.

    Dlaczego szybkość wzrostu to miecz obosieczny

    Szybki wzrost ma swoją cenę — dosłownie. Drzewa rosnące ekspresowo inwestują w objętość, nie w jakość drewna. Ich włókna są rzadsze, drewno lżejsze i znacznie mniej trwałe. Topola jest blisko dwudziestokrotnie krótkowieczna od dębu: jej żywot w lesie rzadko przekracza sto lat, podczas gdy dąb szypułkowy dożywa spokojnie tysiąca. Dlatego leśnicy nie traktują topoli jako gatunku docelowego — pełni ona ważną rolę pionierską, przygotowując teren dla trwalszych sąsiadów, ale sama ustępuje po kilku pokoleniach.

    Istnieje też głębszy, klimatyczny paradoks. Gatunki o najszybszym wzroście — sosna, świerk pospolity (Picea abies), modrzew — są jednocześnie tymi, które najbardziej ucierpią w ocieplającym się klimacie. Badania dr. hab. Marcina Dyderskiego z Instytutu Dendrologii Polskiej Akademii Nauk, opublikowane w 2025 roku w Journal of Environmental Management, pokazują to bez ogródek: sosna zwyczajna, świerk, jodła pospolita i modrzew europejski utracą ponad połowę swojego obecnego optimum klimatycznego na terenie Europy do lat 2061–2080. W Polsce sosna straci to optimum na większości obszaru, pozostając jedynie w górach i na Pomorzu.

    „Lepszy buk kiepskiej jakości niż żadna sosna — dzięki temu ciągłość lasu zostanie zachowana. Gatunki alternatywne, jak jawor, grab czy lipa, mogą być zamiennikiem dla gatunków, które będą miały trudniej w nowych warunkach klimatycznych.” dr hab. Marcin Dyderski, Instytut Dendrologii PAN, marzec 2025

    Ironii tej dopełnia jemioła pospolita (Viscum album ssp. austriacum), niegdyś uważana za osobliwość na sosnach. Dziś opanowała niemal milion hektarów polskich lasów sosnowych — jako półpasożyt, wysysa z drzewa wodę, której latem i tak brakuje. To jeden z pierwszych widocznych objawów, że ekosystem sosnowy jest pod coraz większą presją.

    Dolny Śląsk — pole doświadczalne nowej leśności

    Dolny Śląsk to pod tym względem wyjątkowe laboratorium. Region ten łączy warunki nizinne w dolinach Odry i Nysy z górskimi enklawami Sudetów — ogromne zróżnicowanie siedliskowe na stosunkowo małej powierzchni. W dolnośląskich łęgach nadrzecznych wierzba biała i olsza czarna (Alnus glutinosa) czują się jak u siebie. Na piaszczystych wysoczyznach dominował świerk i sosna, ale właśnie tu skutki kryzysu klimatycznego są najbardziej widoczne: góry Izerskie i Karkonosze straciły ogromne połacie świerczyn po gradacji kornika drukarza (Ips typographus).

    Dolnośląscy leśnicy zaczęli już masowo wprowadzać gatunki odporniejsze na nowe warunki: buka zwyczajnego, dąb bezszypułkowy (Quercus petraea), jawora (Acer pseudoplatanus), lipę szerokolistną (Tilia platyphyllos) i grab pospolity (Carpinus betulus). To drzewa rosnące wolniej od sosny, ale — według modeli Dyderskiego — takie, których optimum klimatyczne pozostanie stabilne nawet w pesymistycznych scenariuszach ocieplenia. Lasy Państwowe zalesiają w Polsce łącznie ponad 55 000 hektarów rocznie, a coraz większy odsetek sadzonek to wielogatunkowe mieszanki liściaste.

    Warto wiedzieć

    Grab pospolity (Carpinus betulus) rośnie zaledwie 20–35 cm rocznie — to jeden z najwolniejszych gatunków w polskich lasach. Ale w nowych modelach klimatycznych zachowuje swoje optimum niemal na całym obszarze kraju, nawet przy pesymistycznym scenariuszu SSP5-8.5. Powolny wzrost bywa długowieczną inwestycją.

    Co z tym zrobić? Mądre sadzenie zamiast szybkiego sadzenia

    Wniosek z nauki i praktyki leśnej jest jednoznaczny: czas odejść od myślenia, że szybkość wzrostu to główne kryterium wyboru gatunku. Liczy się długoterminowa odporność i różnorodność. Leśnicy mówią o „rozkładaniu ryzyka” — jeśli w drzewostanie rośnie kilkanaście gatunków, gradacja kornika, susza czy wichura nie zrujnuje całej powierzchni jednocześnie.

    Jeżeli sadzimy drzewo, które ma dawać cień wnukom, warto wybrać dąb, buka lub lipę, nawet jeśli przez pierwsze dekady rosną powoli. Jeden stary dąb utrzymuje ponad 500 gatunków owadów — podczas gdy młoda topola kilkadziesiąt. Fundacja sadzimylasy.org stawia właśnie na takie podejście: nie najszybszy wzrost, lecz mądrze dobrana, odporna mieszanka gatunkowa przyszłego lasu. Każde posadzone z namysłem drzewo to długoterminowy zakład na rzecz przyszłości. Stawkę wybierasz sam.

    Posadź drzewo, które przetrwa dekady

    Dołącz do sadzimylasy.org i wesprzyj zalesianie Dolnego Śląska gatunkami odpornymi na zmiany klimatu — dębami, bukami i lipami, które za sto lat będą wciąż stać.

    Sadzę drzewo z sadzimylasy
    © 2026 sadzimylasy.org  |  Fundacja Sadzi My Lasy
  • Jak susza i upały zmieniają polskie lasy.

    Jak susza i upały zmieniają polskie lasy.

    Polska wysycha — jak susza niszczy nasze lasy
    Blog
    Zagrożenia · Klimat

    Las umiera z pragnienia — jak susza i upały zmieniają polskie lasy

    29 maja 2026  

    Wchodzisz do karkonoskiego lasu w sierpniu. Powietrze pachnie żywicą, ale coś jest nie tak — tam, gdzie rok temu stały gęste świerki, teraz sterczą rdzawe kikuty z odpadającą korą. To nie pożar i nie wichura. To niewidoczny zabójca: susza, która w połączeniu z rosnącymi temperaturami przepisuje mapę polskich lasów szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.

    +2,3°C
    Wzrost średniej temperatury w Polsce od 1951 r. (IMGW-PIB)
    75%
    Udział zagrożonych gatunków drzew w polskich lasach
    −400 mm
    Klimatyczny deficyt wody w centralnej Polsce w sezonie 2024
    4,3%
    Udział świerka w lasach Polski — spadek z 4,8% w zaledwie 4 lata

    Ciepło, coraz cieplej

    Polska należy do krajów, w których ocieplenie przebiega szybciej niż wynosi średnia globalna. Według danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW-PIB), od 1951 roku średnia roczna temperatura w naszym kraju wzrosła o ponad 2,3 stopnia Celsjusza. W Sudetach i na Karpatach wzrost ten sięga miejscami 2,4°C. To brzmi jak niewinna korekta termometru, ale dla drzew oznacza fundamentalną zmianę warunków życia.

    Rosnące temperatury to jednak dopiero połowa problemu. Drugą połową jest deficyt wody. W sezonie wegetacyjnym 2024 roku klimatyczny bilans wodny — czyli różnica między opadami a parowaniem — był ujemny na obszarze całej Polski. W regionach centralnych, w tym na Kujawach, Mazowszu i części Dolnego Śląska, deficyt sięgał nawet 400 milimetrów. Dla porównania: przeciętna roczna suma opadów w tych miejscach wynosi około 550–600 mm.

    Co ważne, rok 2024 nie był wyjątkiem — był kolejnym ogniwem w serii. Naukowcy z portalu NaukaOKlimacie wskazują, że susze rolnicze i hydrologiczne w Polsce nasilają się konsekwentnie od co najmniej kilkunastu lat. Gleba traci wodę szybciej, niż deszcz ją uzupełnia, a płytkie korzenie drzew iglastych jako pierwsze odczuwają skutki tej zmiany.

    Świerk odchodzi — ale nie odejdzie całkiem

    Świerk pospolity (Picea abies) jest klasycznym gatunkiem tajgi: kocha chłód, śnieg i wilgotną glebę. Przez dekady sadzono go masowo — był tani w uprawie, szybko rósł i dawał proste, długie drewno idealne dla przemysłu tartacznego. Problem w tym, że świerki sadzone na nizinach to rośliny w złym miejscu i w złym czasie. Kiedy brakuje wody, ich płytki system korzeniowy nie sięga głębiej — drzewo po prostu wysycha od dołu.

    Dane Lasów Państwowych potwierdzają to bez ogródek. Udział świerka w składzie gatunkowym polskich lasów spadł z 4,8% w 2019 roku do 4,3% w 2023 roku — pół punktu procentowego w cztery lata, tempo nienotowane przez ostatnie stulecia. Osłabione drzewa stają się łatwym łupem dla kornika drukarza (Ips typographus), który w ciepłych sezonach może wydać nawet trzy pokolenia rocznie zamiast typowych dwóch. Susza i kornik działają jak nożyce.

    Nie tylko świerk jest w kłopotach. Sosna zwyczajna (Pinus sylvestris) i modrzew europejski (Larix decidua) również coraz częściej padają ofiarami szkodników i chorób grzybowych, bo susza obniża ich naturalną odporność. Naukowcy z Polskiej Akademii Nauk szacują, że gatunki stanowiące dziś 75% polskich lasów — przede wszystkim świerk, sosna, modrzew i brzoza brodawkowata (Betula pendula) — są poważnie zagrożone w perspektywie kilku-kilkudziesięciu lat.

    „Zmiany w naszych lasach, których obecnie się obawiamy, i tak nastąpią w ciągu kolejnych dekad. Są to procesy o zasięgu globalnym i możemy jedynie uczestniczyć w ich spowalnianiu i redukowaniu ich skutków — nie możemy ich jednak zatrzymać. Trzeba zacząć się przystosowywać.” — Stanisław Kozłowski, ekspert botaniki leśnej (fajnyogrod.pl, 2025)

    Dolny Śląsk

    Dolny Śląsk to w skali Polski region wyjątkowo zróżnicowany klimatycznie: mamy tu wilgotne górskie lasy Karkonoszy i Gór Izerskich, ale też suche, ciepłe kotliny — Kotlinę Jeleniogórską czy Nizinę Śląską. I właśnie ta różnorodność sprawia, że skutki suszy uderzają tu nierównomiernie, ale dotkliwie.

    Nadleśnictwo Śnieżka, obejmujące tereny w otulinie Karkonoskiego Parku Narodowego, już od 2018 roku prowadzi regularny monitoring suszy przy użyciu dronów z kamerami na podczerwień. Leśnicy obserwują stopniowe rozjaśnianie koron drzew iglastych, zamieranie podszytów i obniżanie poziomów wód w zbiornikach retencyjnych. Stacja meteorologiczna w leśnej szkółce Kostrzyca notuje sumy opadów, które w kilku ostatnich sezonach dramatycznie odbiegają od wieloletnich norm — z wyraźną tendencją spadkową szczególnie w maju i czerwcu, czyli w kluczowym czasie dla młodych sadzonek.

    Na Dolnym Śląsku szczególnie wyraźna jest zmiana składu gatunkowego odnowień leśnych. Leśnicy coraz częściej sięgają po gatunki bardziej odporne na suszę: dąb szypułkowy (Quercus robur), dąb bezszypułkowy (Quercus petraea), buk zwyczajny (Fagus sylvatica) czy lipę drobnolistną (Tilia cordata). Buk, choć sam nie jest odporny na skrajne susze, radzi sobie ze stresem wodnym nieporównywalnie lepiej niż świerk i tworzy głębszą, bardziej wilgotną ściółkę, która sama w sobie poprawia retencję.

    Wiedz o tym

    Skutki suszy w lesie nie pojawiają się natychmiast. Drzewo, które w sierpniu wydaje się zdrowe, może być chore następnej wiosny — bo przez zimę nie uzupełniło zapasów wody w tkankach. Leśnicy mówią o „efekcie opóźnienia”: prawdziwe straty po suchym lecie są widoczne dopiero rok lub dwa lata później.

    Co możemy zrobić — i dlaczego każde drzewo ma znaczenie

    Suszą nie można zarządzać tak, jak zarządza się szkodnikiem. Nie ma pułapki feromonowej na brak deszczu. Można jednak budować odporność — i właśnie to robi nowoczesne leśnictwo. Lasy Państwowe realizują na Dolnym Śląsku program małej retencji górskiej, tworząc setki progów, zastawek i oczek wodnych, które spowalniają odpływ wody z lasów. W ramach programu „Mała Retencja Górska 2024–2028″ takich obiektów powstaje na terenie całego województwa kilkaset.

    Równie ważna jest przebudowa składu gatunkowego drzewostanów. Monokultury świerkowe i sosnowe zastępują lasy mieszane — bardziej odporne, bardziej różnorodne, lepiej radzące sobie z wahaniami klimatu. Każdy świerk zastąpiony dębem lub bukiem to krok w kierunku lasu, który przeżyje następne stulecie. I tu pojawia się rola każdego z nas: sadzenie drzew to dosłowne dokładanie cegiełek do tej odporności. Jedno drzewo liściaste zatrzymuje rocznie kilkadziesiąt litrów wody w glebie poprzez głębszy system korzeniowy i bogatą ściółkę — tysiąc drzew to już mała retencja, którą czuć pod stopami.

    Susza jest problemem globalnym, ale odpowiedź na nią może być bardzo lokalna. Dolnośląski las potrzebuje jej teraz bardziej niż kiedykolwiek — i każde posadzone drzewo to jeden krok w stronę lasu, który dojrzeje mimo upałów.

    Posadź drzewo odporne na klimat przyszłości

    Fundacja sadzimylasy.org sadzi lasy na Dolnym Śląsku, wybierając gatunki dostosowane do zmieniającego się klimatu. Dołącz do akcji — jedno drzewo to realna różnica.

    Wesprzyj sadzenie lasów
    sadzimylasy.org
  • Kto mieszka w dolnośląskim borze?

    Kto mieszka w dolnośląskim borze?

    Ptaki leśne Dolnego Śląska — kto śpiewa w borze w maju
    Blog
    🐦 Fauna Dolnego Śląska  ·  Maj 2026

    Kto mieszka w dolnośląskim borze? Ptaki, o których nie wiedziałeś

    15.05.2026    ·  sadzimylasy.org

    Koniec kwietnia to w polskim lesie czas absolutnego szczytu. Ptaki wróciły z Afryki, samce śpiewają od świtu, a w dziuplach starych dębów i buków trwa wysiadywanie jaj. W dolnośląskich lasach żyją gatunki, które większość turystów mija zupełnie nieświadomie — a które powiedzą nam więcej o kondycji lasu niż jakikolwiek raport naukowy.

    200 cm
    rozpiętość skrzydeł bielika — największego ptaka Polski
    1 200
    par bociana czarnego gnieździ się w Polsce
    150–200
    par bociana czarnego na Śląsku — jeden z najważniejszych regionów
    499
    obserwatorów liczyło ptaki lęgowe w Polsce w sezonie 2025

    Dzięcioł czarny — architekt, którego wszyscy potrzebują

    Wyobraź sobie, że jeden gatunek ptaka buduje mieszkania dla kilkudziesięciu innych. Dokładnie tak działa dzięcioł czarny (Dryocopus martius) — nasz największy dzięcioł, czarny jak smoła z jaskrawoczerwoną czapeczką na głowie. Samce mają ją na całej głowie, samice tylko na potylicy. Już przy pierwszym spojrzeniu nie ma wątpliwości — to nie zwykły ptak.

    Dzięcioł czarny to gatunek kluczowy dla dolnośląskich lasów. Wykuwa obszerne dziuple w zdrowych, starych drzewach — i robi to dla siebie, ale porzucone przez niego otwory natychmiast przejmują inni lokatorzy. Gągoł, gołąb siniak, szpak, kawka, włochatka, a nawet kraska — to tylko ptaki. Do listy należy dodać jeszcze kuny, wiewiórki, dzikie pszczoły, szerszenie i kilkanaście gatunków nietoperzy. Bez dziupli dzięcioła czarnego nie ma wielu z nich.

    Dlatego leśnicy i ornitolodzy traktują obecność dzięcioła czarnego jak certyfikat jakości lasu: jeśli gatunek ten gnieździ się na danym terenie, znaczy, że są tam stare, grube drzewa z martwym drewnem, spokój i odpowiednia struktura wiekowa drzewostanu. Inaczej mówiąc — las żyje.

    Bocian czarny — skryty sąsiad, który wraca z Afryki właśnie teraz

    Bocian biały to symbol polskiej wsi. Jego czarny kuzyn — bocian czarny (Ciconia nigra) — jest zupełnym przeciwieństwem: unika człowieka jak ognia, gnieździ się głęboko w starych lasach przy strumieniach i bagnach, a na otwartych przestrzeniach pojawia się tylko po żer. Mierzy 80–90 cm długości, ma ponad 200 cm rozpiętości skrzydeł i waży do 4,5 kg. Wraca do Polski na przełomie marca i kwietnia — właśnie teraz.

    Na Śląsku gnieździ się 150–200 par bociana czarnego — to jeden z najważniejszych regionalnych bastionów tego gatunku w Polsce. W całym kraju jest ich około 1200 par, co czyni Polskę europejskim refugium dla tego skrytego ptaka. Dla porównania: jeszcze w latach 20. XX wieku liczba par gnieżdżących się w Polsce spadła do zaledwie 90. Dziś mamy ich trzynastokrotnie więcej — ale dane z ostatnich sezonów budzą niepokój.

    W 2025 roku w Biebrzańskim Parku Narodowym monitorowano siedem znanych stanowisk bociana czarnego. Tylko trzy pary przystąpiły do lęgu — i wszystkie trzy zakończyły się niepowodzeniem na etapie wysiadywania. — Dane Biebrzańskiego Parku Narodowego, sezon lęgowy 2025

    Przyczyny? Naukowcy wskazują na suszę niszczącą żerowiska (płytkie strumienie wysychają, a żaby i ryby znikają), wzrost presji drapieżników oraz niepokojenie w pobliżu gniazd. Bocian czarny potrzebuje absolutnego spokoju w promieniu kilkuset metrów od gniazda — i to coraz trudniej zapewnić.

    Ptaki drapieżne — herby dolnośląskich lasów

    Dolny Śląsk to jeden z niewielu regionów Polski, gdzie w jednym lesie można spotkać trzy gatunki ptaków drapieżnych wpisanych na europejskie czerwone listy. Kania ruda (Milvus milvus) z rdzawym ogonem i widlastym fasonem lotu, kania czarna (Milvus migrans) o ciemnym upierzeniu, i bielik (Haliaeetus albicilla) — największy ptak lęgowy Polski z rozpiętością skrzydeł sięgającą 240 cm.

    ⚠️ Gatunki pod presją

    • Bocian czarnyCiconia nigra
    • Kania czarnaMilvus migrans
    • RybołówPandion haliaetus
    • Muchołówka białoszyjaFicedula albicollis

    ✅ Gatunki w dobrej kondycji

    • BielikHaliaeetus albicilla
    • Dzięcioł czarnyDryocopus martius
    • Kania rudaMilvus milvus
    • Dzięcioł zielonosiwyPicus canus

    Bielik to historia sukcesu ochrony przyrody w Polsce: przez dziesięciolecia bliski wyginięcia, dziś stabilnie się rozrasta. Buduje gniazda, które mogą ważyć ponad tonę i mieć cztery metry wysokości — przy założeniu, że mają do dyspozycji stare, grube drzewo z poziomymi konarami. Rybołów (Pandion haliaetus) jest na drugim biegunie: w Lubuskiem gnieździ się zaledwie 10 par, co czyni go jednym z najrzadszych ptaków lęgowych zachodniej Polski.

    💡 Czy wiesz, że…

    Dzięcioł czarny potrafi w ciągu jednego sezonu wykuć od jednej do trzech dziupli. Każda ma wejście wielkości ok. 8–10 cm — wystarczające dla większości ptaków dziuplastych, ale zbyt małe dla np. puchacza. Dzięcioł sam dobiera kształt wejścia pod swoje potrzeby.

    Co możemy zrobić — i dlaczego drzewa mają tu kluczowe znaczenie

    Niemal wszystkie wymienione gatunki łączy jeden wspólny mianownik: potrzebują starych, grubych drzew. Bocian czarny gnieździ się na dębach i bukach o pierśnicy powyżej 60–80 cm. Dzięcioł czarny wykuwa dziuple w zdrowych starych sosnach i dębach. Bielik potrzebuje poziomych konarów, które pojawiają się dopiero u stuletniej sosny. Rybołów — martwych czubów drzew jako punktów obserwacyjnych.

    Każde drzewo posadzone dziś staje się potencjalnym siedliskiem za 80–150 lat. To perspektywa daleka, ale w świecie ptaków absolutnie kluczowa. Sadzenie dębów, buków i sosen — gatunków długowiecznych — to inwestycja w habitat, który kiedyś stanie się domem dla dziesiątek gatunków zwierząt. Na Dolnym Śląsku, gdzie fragmentacja lasów przez drogi i zabudowę postępuje, każdy hektar lasu z domieszką starych drzew jest bezcenny.

    Podsumowanie

    Koniec kwietnia to najlepszy czas, żeby usłyszeć las pełen życia: głos dzięcioła czarnego niosący się między drzewami, sylwetkę bociana czarnego szybującego nad strumieniem, bielika krążącego nad leśnym stawem. Ptaki leśne Dolnego Śląska są barometrem zdrowia tamtejszych ekosystemów — i potrzebują przede wszystkim starych drzew oraz ciszy.

    Jeśli chcesz wspierać te gatunki konkretnym działaniem — zacznij od posadzenia drzewa. Dąb lub buk zasadzony dziś przez sadzimylasy.org za sto lat będzie miejscem gniazdowania gatunków, o których jeszcze nie wiemy, czy przetrwają.

    Posadź dom dla ptaków przyszłości

    Dzięcioł, bocian czarny i bielik potrzebują starych drzew. Każdy dąb i buk posadzony dziś to siedlisko za 100 lat. Dołącz do akcji przez sadzimylasy.org.

    Sadź z nami →
    © 2026 sadzimylasy.org