Płazy i gady dolnośląskich lasów — kto żyje w cieniu
Po ciepłym czerwcowym deszczu, gdy ziemia paruje, leśna ściółka nagle ożywa. Spod butwiejących liści wychodzi czarno-żółta salamandra, w rowie odzywa się kumak, a na nasłonecznionej polanie wygrzewa się żmija. To moment, w którym najłatwiej spotkać najbardziej skryte zwierzęta polskiego lasu — płazy i gady, które przez większość roku pozostają niewidzialne. Czerwiec to ich szczyt aktywności, więc warto wiedzieć, kogo właściwie mijamy na leśnej ścieżce.
Mała grupa, ogromna rola
Herpetofauna, czyli płazy i gady danego terenu, to w Polsce zaledwie 28 gatunków — 19 płazów i 9 gadów. Dla porównania ptaków lęgowych mamy ponad dwustu. A jednak ta nieliczna gromada trzyma las w równowadze. Płazy zjadają komary, ślimaki i larwy owadów, same będąc pokarmem dla bocianów, czapli i łasic. Gady regulują populacje gryzoni i bezkręgowców.
Najważniejsze jest jedno: w Polsce wszystkie płazy i gady objęte są ochroną gatunkową. Nie ma tu wyjątków. Dotyczy to zarówno pospolitej ropuchy szarej (Bufo bufo), jak i rzadkiej traszki grzebieniastej (Triturus cristatus), która w Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt ma status NT — gatunku bliskiego zagrożenia. Każde z tych zwierząt jest świadkiem zdrowia lasu, bo reaguje na zmiany szybciej niż większe ssaki.
Warto pamiętać, że to wyjątkowo stara grupa. Płazy jako pierwsze kręgowce wyszły z wody na ląd setki milionów lat temu, a żaby i salamandry, które dziś spotykamy w polskim lesie, są niemal niezmienione od czasów dinozaurów. Ich obecność w naszych lasach to żywy łącznik z najdawniejszą historią życia — i właśnie dlatego ich zanikanie tak bardzo niepokoi przyrodników na całym świecie.
Płaza poznasz po wilgotnej, gładkiej skórze (żaby) lub brodawkowatej (ropuchy); gad ma suchą, pokrytą łuskami skórę. Żmiję od niegroźnego zaskrońca odróżnisz po źrenicy: żmija ma pionową, kocią, a zaskroniec okrągłą — oraz po dwóch żółtych plamach za głową zaskrońca. Żadnego płaza ani gada nie wolno chwytać ani przenosić poza akcjami prowadzonymi pod nadzorem.
Skóra, która oddycha — i dlatego cierpi
Płazy mają niezwykłą cechę: oddychają nie tylko płucami, ale i całą skórą. To genialne rozwiązanie ma jednak słaby punkt — przez tę samą skórę do organizmu wnikają zanieczyszczenia, pestycydy i patogeny. Dlatego płazy są pierwszym ogniwem, które znika, gdy ekosystem się psuje.
Ich życie to też nieustanna wędrówka. Wczesną wiosną dorosłe osobniki ruszają z miejsc zimowania do zbiorników rozrodczych — i właśnie wtedy giną masowo pod kołami samochodów. Tam, gdzie szlak migracji przecina drogę, w jedną noc potrafią zginąć setki żab. To dlatego co roku w marcu i kwietniu pojawiają się przy szosach żółte siatki i ostrzegawcze znaki, a wzdłuż nich — wolontariusze z latarkami i wiadrami.
Co ciekawe, metody ochrony też ewoluują. W Dolinie Baryczy w ostatnich latach zrezygnowano z klasycznych wkopanych wiader-pułapek na rzecz codziennego ręcznego zbierania płazów wzdłuż siatek. Powód jest prozaiczny, lecz ważny: stłoczone w jednym wiadrze zwierzęta łatwiej zarażają się chorobami skóry, a te — obok ruchu drogowego i osuszania mokradeł — są dziś jednym z głównych czynników ograniczających populacje płazów w Europie.
Zaangażowanie wolontariuszy do 2023 roku pozwoliło uratować od śmierci na drogach ponad 10 500 osobników należących do 10 gatunków — najliczniej kumaka nizinnego i ropuchy szarej. Dolnośląski Zespół Parków Krajobrazowych, „Akcja Żaba”
Dolny Śląsk — od Doliny Baryczy po szczyty Sudetów
Nasz region jest dla herpetofauny wyjątkowo gościnny, bo łączy dwa zupełnie różne światy. Na nizinach Dolina Baryczy z jej rozlewiskami i stawami to jedna z najważniejszych w Polsce ostoi płazów. To tu od 2006 roku Dolnośląski Zespół Parków Krajobrazowych prowadzi „Akcję Żaba”, w którą angażuje się ponad stu wolontariuszy z pięciu okolicznych szkół, codziennie od pierwszych dni marca monitorujących ogrodzenia przy drogach.
Zupełnie inny krajobraz tworzą Sudety. Salamandra plamista (Salamandra salamandra) — czarno-żółty symbol górskiego lasu — występuje tu od 250 aż do 1087 metrów nad poziomem morza, w wilgotnych buczynach Karkonoszy, Gór Stołowych, Rudaw Janowickich i Masywu Śnieżnika. Na nasłonecznionych polanach i leśnych rowach spotkamy żmiję zygzakowatą (Vipera berus), jedynego jadowitego węża Polski, którego populacje w Sudetach należą do najliczniejszych w kraju. Towarzyszą im niegroźny zaskroniec zwyczajny (Natrix natrix), beznoga jaszczurka padalec (Anguis fragilis) i zwinka (Lacerta agilis).
Co możemy zrobić
Płazom i gadom najbardziej pomagamy, dbając o wodę i strukturę lasu. Małe, niepozorne oczko wodne, kałuża czy zalany rów to dla nich miejsce rozrodu — dlatego warto chronić je przed zasypywaniem i osuszaniem. W ogrodzie sąsiadującym z lasem zostawmy kupkę kamieni, stos gałęzi albo pryzmę liści: to gotowe schronienie i zimowisko.
Wiosną, w nocy migracji, wystarczy zwolnić na leśnych drogach albo dołączyć do lokalnej akcji przenoszenia płazów. Możemy też ograniczyć opryski w przydomowych ogrodach — bo to, co spłynie do najbliższego rowu, trafi prosto na przepuszczalną skórę żaby. A sadząc las wielogatunkowy z wilgotnymi zagłębieniami i naturalną ściółką, tworzymy dokładnie ten mozaikowy krajobraz, którego herpetofauna potrzebuje, by przetrwać. Liściaste buczyny, jakich szuka salamandra, regenerują się znacznie wolniej niż monokultury — dlatego każde takie nasadzenie to inwestycja na pokolenia.
Płazy i gady to ciche barometry kondycji lasu — pierwsze znikają, gdy coś idzie nie tak, i pierwsze wracają, gdy przyroda dostaje szansę. Dbając o ich małe wodne światy i o spokój leśnych polan, dbamy o zdrowie całego ekosystemu, w którym one są tylko najwrażliwszym ogniwem.
Posadź las, w którym będą żyć
Wilgotny, wielogatunkowy las z naturalnymi zbiornikami to dom dla salamander, traszek i żmij. Pomóż nam sadzić takie lasy na Dolnym Śląsku.
Wesprzyj sadzenie lasu

